Gdzie do Meksyku na wakacje?
Meksyk to kraj o bogatej historii i niesamowitej kuchni, ale także kraj dość zróżnicowany. Miasta Majów, tętniące życiem metropolie, piękne plaże – każdy region ma coś do zaoferowania, ale nie każdy region będzie najlepszym miejscem akurat dla Ciebie. Jeśli zastanawiasz się gdzie do Meksyku na wakacje, trafiłeś w odpowiednie miejsce.

Meksyk oferuje przepiękne plaże (w naszym odczuciu najpiękniejsze w całej Ameryce), więc nie dziwi fakt, że większość polskich turystów wybiera się tutaj właśnie na plażowanie.
Oto gdzie lecieć do Meksyku, żeby odkryć najlepsze warunki do całodniowego leżenia na piasku.
01 / Gdzie do Meksyku na wakacje na plaży?
Cancún
Cancún to synonim wakacji all inclusive.
Szeroka, biała plaża, morze w odcieniu niebieskim, którego nie da się nazwać, i hotele, w których nie trzeba znać hiszpańskiego. Zamiast tego, wystarczy pokazać palcem na ulubionego drinka.
Idealne miejsce, jeśli chcesz totalnego resetu i komfortu bez zmartwień. Do tego strefa hotelowa oddzielona laguną od miasta – z jednej strony spokój, z drugiej – imprezy do rana.
Poza plażowaniem warto skoczyć na szybki wypad do ruin El Rey, Isla Mujeres albo do jednej z dziesiątek cenot z których słynie cały region.
Cancún to Meksyk w wersji instant: łatwy, przyjemny, bezpieczny i bardzo „pod turystę”. Jeśli to Twoja pierwsza wizyta – nie zawiedziesz się. A jak lubisz wygodę i dużo opcji, to wrócisz szybciej, niż myślisz.
Playa del Carmen
Playa del Carmen to trochę spokojniejsza siostra Cancún, ale z bardziej lokalnym klimatem.
Nadal masz piękną plażę i mnóstwo hoteli, ale wszystko jest mniej skondensowane. Do tego 5th Avenue (Quinta Avenida), czyli główny deptak, gdzie życie tętni: sklepy, bary, restauracje, lody o smaku tequila-limon i uliczni artyści z ogniem w dłoni.
Dla rodzin Playa del Carmen jest idealna.
Dla par – też.
Dla tych, co chcą i poleżeć, i pozwiedzać – bingo. Stąd blisko do Parku Xcaret, ruin w Tulum, cenot i promu na wyspę Cozumel.
Playa to świetna baza wypadowa. Można wypożyczyć rower, skuter, auto i codziennie robić coś innego. A jak nie? Leżeć i udawać, że poniedziałek nie istnieje.
Tulum
Oto najbardziej hipsterska miejscowość plażowa Meksyku.
Tu wszystko wygląda jakby miało zaraz trafić na Instagram. Drewniane pomosty, eko-hotele, smoothies z chlorellą i joga o wschodzie słońca.
Ale zanim się zrazisz – spokojnie. Plaże są tu naprawdę piękne: długie, dzikie, szerokie i z tłem w postaci palm i ruin Majów (dosłownie).
Na miejscu czekają wyżej wspomniane ruiny Tulum z widokiem na ocean, piękne cenoty (np. Dos Ojos, Gran Cenote), rezerwat Sian Ka’an i dziesiątki knajp z kuchnią z całego świata.
Tulum nie jest tanie (to najdroższe miejsce w całym kraju), ale nadrabia klimatem.
To plaża z duszą, z opcją „disconnect & reconnect”. Jeśli chcesz leżeć, ale stylowo – to właśnie tu.
Los Cabos
Los Cabos, czyli duet San José del Cabo i Cabo San Lucas, to Pacyfik z klasą.
Inne wybrzeże, inny klimat, inne fale – ale nadal pięknie. Tutaj plaże bywają bardziej surowe, ocean mniej grzeczny, ale za to... jakie zachody słońca!
Cabo to miejsce dla tych, którzy lubią połączenie plażowania z aktywnością i luksusem. Golf, jachty, restauracje z kuchnią fusion... wszystko tu działa.
Niektóre plaże są tylko do podziwiania (silne prądy!), ale są też miejsca do kąpieli: Playa Santa Maria, Chileno Beach czy Lover’s Beach przy słynnym łuku El Arco.
A jak masz szczęście, to zimą zobaczysz wieloryby z brzegu!
Dla wielu Los Cabos to najładniejsze wybrzeże Meksyku. Dla innych to idealna alternatywa, gdy wyżej wymienione miasta Jukatanu wydają się zbyt zatłoczone.
Puerto Vallarta
Puerto Vallarta to wybrzeże Pacyfiku z niesamowitym klimatem.
Plaża jest piękna, to wiadomo. Ale to też stare miasto z kolonialną architekturą, góry Sierra Madre dookoła i ocean, który robi robotę przez większą część roku!
To miejsce, gdzie możesz zjeść tacos znacznie taniej niż w miejscowościach Jukatanu czy Los Cabos, wejść na szlak trekkingowy i zakończyć dzień masażem na plaży. Wszystko w jednej dobie!
Tu nie ma takiego blasku jak w Cancún czy Tulum, ale jest coś lepszego – autentyczność. Malecón to nadmorska promenada z rzeźbami, targami i muzyką, plaże jak Playa Los Muertos czy Conchas Chinas, łódki na wyspy Marietas... no i tutejsze ceviche. W kraju chyba nigdzie nie ma lepszego!
Puerto Vallarta to miejsce dla tych, co chcą plażować, ale nie przestać czuć autentyczności Meksyku.

Plaże, plażami - ale mało który kraj w tej części świata oferuje bogatsze wartości kulturowe i historyczne niż Meksyk.
Oto gdzie najlepiej jechać do Meksyku, żeby wycisnąć z lokalnej kultury i tradycji jak najwięcej.
02 / Gdzie jechać do Meksyku na zwiedzanie?
CDMX
CDMX, czyli po naszemu Miasto Meksyk to kulturalna stolica kraju i historyczna kopuła w jednym.
Tu się wszystko zaczęło. I dalej się toczy – z hałasem, kolorem i smakiem.
Zwiedzanie zaczynasz na Plaza del Zócalo, czyli głównym placu miasta, gdzie stoi Katedra Metropolitalna i ruiny azteckiego Templo Mayor. Historia starożytna i kolonialna w jednym ujęciu.
Dalej mamy Muzeum Antropologiczne (najlepsze w Ameryce Łacińskiej), Pałac Sztuk Pięknych, dzielnica Coyoacán z domem Fridy Kahlo, muralami Diego Rivery i kawą podawaną w dzbanku większym niż Twoje wakacyjne marzenia.
Można też ruszyć pod miasto. Z CDMX jest relatywnie blisko do Teotihuacán, gdzie stoją ogromne piramidy Słońca i Księżyca. CDMX wciąga na długo. I wypuszcza z opóźnieniem.
Mérida
Mérida to kulturalna stolica Jukatanu.
Jest kolonialna, elegancka i... zaskakująco żywa. Znajdziemy tutaj białe fasady, brukowane ulice, hacjendy przerobione na muzea i niedzielne fiesty na głównym placu. Wszystko to sprawia, że chce się tu po prostu być.
Albo przynajmniej usiąść i patrzeć, jak ludzie tańczą na deptaku.
Do zobaczenia w Meridzie na pewno Katedra San Ildefonso (najstarsza w Meksyku!), Pałac Gubernatora z muralami, Paseo de Montejo z budowlami przypominającymi mini-Paryż i kilka bardzo klimatycznych muzeów.
Mérida to też świetna baza wypadowa do Chichén Itzá, Uxmal, cenot i wiosek Majów.
A wieczorem? Kukurydza z chili, muzyka na żywo i poczucie, że tu życie ma po prostu lepszy rytm.
Puebla
Puebla to miasto z cudowną architekturą i kuchnią, która wbija w ziemię.
Centrum to barokowy festiwal. Znajdziemy tutaj ponad 70 kościołów, kolorowe elewacje, fasady z płytek Talavera i klimatyczne kawiarnie, z których nie chcesz wychodzić.
Nad tym wszystkim góruje wulkan Popocatépetl. Jakby ktoś umieścił go tutaj, żeby pocztówki z tego miasta wyglądały tak jak wyglądają - czyli oszałamiająco.
Warto zajrzeć do Katedry w Puebli, Capilla del Rosario, lokalnych targów z ceramiką i Muzeum Amparo.
A potem zjeść mole poblano (czyli ciemny sos z kakao i przyprawami), który jest dumną wizytówką miasta.
Puebla to miasto z duszą i przez to jest opcją zdecydowanie nie tylko na jeden dzień. Zwłaszcza że obok czeka Cholula z największą piramidą świata (naprawdę – jest większa niż ta w Gizie, tylko ukryta pod górą).
Oaxaca
Oaxaca to miasto, które pachnie mezcalem, kolendrą i historią.
Znajdziemy tutaj ulice pełne murali, bazary z tkaninami i zapachem grillowanych chapulines (świerszczami), a nad tym wszystkim "czuwa" kolonialna architektura z barwnymi fasadami.
Zwiedzanie tu to raczej dryfowanie! Między katedrą, targiem, a warsztatem rzemieślnika, który robi piękne rzeczy z agawy, która w tym rejonie rośnie po krocie.
Do punktów obowiązkowych należą Kościół Santo Domingo, Museo de las Culturas, targ Mercado 20 de Noviembre, ruiny Monte Albán (tuż za miastem) i warsztaty ceramiki czy barwników w pobliskich wioskach.
Oaxaca to kultura, ale taka, którą się je, tańczy i chłonie każdym zmysłem. A jak trafisz na festiwal (łatwo!) – nie wyjdziesz trzeźwy. Kulturowo oczywiście.
Guanajuato
Guanajuato wygląda jakby ktoś rozsypał pudełko pasteli na górskim zboczu i z tego zrobił miasto.
Są tutaj kolorowe domki, kręte uliczki, tunele pod ziemią, rynki, teatry, place i panoramy, które robią efekt wow. Wszystko tu jest intensywne i filmowe.
Nic dziwnego, że powstaje tu masa filmów, festiwali i... oświadczyn. Bo to miejsce naprawdę działa na wyobraźnię.
Warto zajrzeć do Teatru Juárez, Muzeum Diego Rivery, Muzeum Mumii (tak – mumii), Bazyliki, Alhóndiga de Granaditas i wspiąć się na Pomnik Pípila, skąd widać całe miasto.
Guanajuato ma swój rytm. Jest artystyczny, lekko bohemy - i przede wszystkim bardzo przyjazny. A jeśli trafisz na Międzynarodowy Festiwal Cervantino – weź dzień wolny więcej. Albo trzy.

Połączenie pięknych plaż, niezliczonej ilości zabytków oraz atrakcji, a także nadal przyzwoitych cen - Meksyk jest częstym wyborem dla całych rodzin.
Oto gdzie lecieć do Meksyku razem z najmłodszymi.
UWAGA: Wybór odpowiedniego miejsca na wakacje jest tak samo ważny jak to kiedy jechać. Upewnij się, że celujesz w odpowiedni termin, czytając nasz poradnik dotyczący tego kiedy najlepiej lecieć do Meksyku.
03 / Gdzie lecieć do Meksyku z dziećmi?
Cancún
Cancún to all inclusive w pełnym znaczeniu tego słowa.
Hotele są przygotowane na rodziny lepiej niż większość wakacyjnych kurortów w Europie. Mówimy o kids clubach, zjeżdżalniach, brodzikach, animacjach i bufetach, w których nuggetsy stoją obok guacamole.
I wszystko w promieniu 5 minut od białej plaży!
Dodatkowym plusem są bezpośrednie loty z Europy, więc nie trzeba się przesiadać z całą rodziną w połowie świata.
A na miejscu: rejsy łodzią, mini-aquaparki, wycieczki na wyspę Isla Mujeres - czyli definicja błogiego relaksu.
Dla rodziców: leżak, drink, spokojna głowa. Dla dzieci: basen, plaża, lody non stop. Klasyk, który po prostu działa.
Playa del Carmen
Playa del Carmen to bardziej kompaktowa i lokalna alternatywa dla Cancún, ale z ogromnym plusem w postaci bliskości parków rozrywki, które są świetnym rozwiązaniem dla dzieciaków.
Mówimy o Xcaret, Xel-Há, Xplor, czyli miejscach, gdzie można pływać z rybkami, zjeżdżać na linach, odkrywać jaskinie i oglądać pokazy delfinów. Jeden dzień to za mało!
Sama Playa też daje radę: dobre plaże, hotele rodzinne, deptak (Quinta Avenida) z lodami, muzyką i spacerami. Wszystko bezpośrednio przy plaży, w zasięgu sandała. Idealna baza wypadowa, jeśli chcesz aktywnych wakacji, ale niekoniecznie gonić za atrakcjami na drugi koniec kraju.
Puerto Vallarta
Puerto Vallarta to Pacyfik w spokojniejszej wersji. W wersji z zatoką, która łagodzi fale i klimat, który idealnie pasuje do rodzinnych wakacji.
Znajdziesz tu hotele z kids clubami, animacjami i spokojnymi plażami w zatokach (np. Playa Las Gemelas, Playa Mismaloya). Ocean to nie tylko zwykłe "tło", bo można tutaj obserwować delfiny i wieloryby (zimą), wynająć łódkę albo po prostu pluskać się na brzegu.
Do tego dochodzi Malecón – czyli promenada z rzeźbami, lodziarniami i muzyką na żywo, która świetnie sprawdza się na wieczorne spacery z wózkiem.
Puerto Vallarta nie jest tak zatłoczone jak kurorty na Jukatanie, więc tempo jest przyjemniejsze. A jak dzieci podrosną, to można dodać trochę przygody, np. wycieczkę łodzią na wyspy Marietas.
CDMX
Miasto Meksyk z dziećmi? Tak, i to zaskakująco dobrze. Trzeba tylko mieć plan i trzymać się rzeczy, które są naprawdę dla nich.
A tych nie brakuje.
Na start najlepiej Muzeum Papalote, czyli interaktywne centrum nauki, gdzie dzieci mogą wszystko dotknąć, nacisnąć i zbadać.
Dalej: Chapultepec - największy park miejski Ameryki Łacińskiej, z jeziorem, zoo, parkiem dinozaurów, muzeum historii naturalnej i zamkiem.
A do tego Muzeum Antropologiczne z salą dziecięcą, planetarium, kolejki w parku i lody z mango co 100 metrów.
Dojazdy w CDMX są naprawdę komfortowe, bo metro i autobusy działają świetnie (i są tanie!).
Miasto Meksyk to city break, który nie nudzi. I świetna opcja, jeśli chcesz dzieciakom pokazać więcej niż tylko plażę i basen.
Oaxaca
Oaxaca to świetna opcja dla rodzin z nieco starszymi dziećmi, które chcą zobaczyć Meksyk bardziej lokalny, ale bezpieczny i pełen atrakcji.
Miasteczko jest kolorowe jak kredki! Z muralami, festiwalami, rynkami i jedzeniem, które zachwyca nawet niejadków. Wiele hoteli jest prowadzonych rodzinnie, więc jest ciepło, bezpiecznie i gościnnie.
Do tego Monte Albán – starożytne miasto na wzgórzu, warsztaty garncarskie, pokaz wyrobu czekolady, kukurydzy, tkanin i mnóstwo lokalnych aktywności, które zamieniają historię w zabawę.
Oaxaca daje szansę na wakacje, z których coś zostaje – nie tylko na zdjęciach. Dla dzieciaków to jak bajka z kulturą w tle.



