Jest pewna pułapka związana z wakacjami w Meksyku. Przyjeżdżasz dla plaż i ruin Majów… a wyjeżdżasz z telefonem pełnym zdjęć jedzenia. Trudno się dziwić. To jedno z tych miejsc, gdzie równie łatwo zakochać się w karaibskim morzu, jak w świeżych tacos czy ceviche.
Jeśli zastanawiasz się, co zjeść w Tulum, przygotuj się na naprawdę spory wybór.
Oprócz klasycznej kuchni meksykańskiej znajdziesz tutaj lokalne specjały z Jukatanu, świeże owoce morza, restauracje prowadzone przez szefów kuchni z całego świata oraz niewielkie uliczne lokale, w których jedzenie często smakuje lepiej niż w eleganckich restauracjach.
Sprawdziliśmy również, gdzie zjeść w Tulum, których potraw po prostu nie wypada pominąć, ile kosztują najpopularniejsze dania i gdzie szukają najlepszych smaków sami mieszkańcy?
Bo tutaj obowiązuje bardzo prosta zasada… im mniej niepozornie wygląda lokal, tym większa szansa, że za chwilę zjesz coś, o czym będziesz opowiadać jeszcze długo po powrocie do domu.


Na szybko: co zjeść w Tulum?
Szczegóły rozwijamy niżej w artykule.
- Zacznij od tacos, szczególnie al pastor, cochinita pibil oraz wersji z rybą lub krewetkami.
- Spróbuj też sopa de lima, panuchos, salbutes, ceviche i arrachery. To najlepszy sposób na poznanie kuchni Jukatanu.
- Na deser wybierz churros, marquesitas, lody z lokalnych owoców albo pastel de tres leches.
- Do jedzenia zamów agua fresca, świeży sok, lokalne piwo, margaritę lub palomę. W beach clubach zapłacisz wyraźnie więcej.
- Na tacos polecamy Taquería Honorio, na owoce morza El Camello Jr., na śniadanie Burrito Amor, a na kolację Hartwood lub Arca.
Smaki Tulum
Sugerujemy, żeby spróbować wszystkiego po trochu. Serio. Przyjechać tutaj i przez cały urlop jeść wyłącznie pizzę albo burgery to trochę tak, jak polecieć do Paryża i oglądać tylko dworzec kolejowy. Można… ale szkoda byłoby przegapić całą resztę.
Jeśli zastanawiasz się, co wrzucić na talerz i oszaleć ze szczęścia, to zacznij od meksykańskiej klasyki połączonej z potrawami z półwyspu Jukatan.
Ale Tulum to nie tylko Meksyk na talerzu. Miasto od lat przyciąga ludzi z całego świata i bardzo dobrze widać to w restauracjach. Obok rodzinnych meksykańskich lokali znajdziesz świetną kuchnię włoską, argentyńską, japońską, tajską czy bliskowschodnią.
Możesz zjeść uliczne tacos za kilkadziesiąt pesos albo kolację przygotowaną przez znanego szefa kuchni z degustacyjnym menu. Wszystko zależy od budżetu… i apetytu.
To właśnie sprawia, że kulinarna scena tego miejsca jest tak ciekawa. Rano świeży sok z mango, w południe tacos z food trucka, po południu ceviche przy plaży, a wieczorem kolacja w restauracji ukrytej wśród palm. Każdy dzień może smakować zupełnie inaczej.
I pamiętaj: najbardziej znane restauracje robią świetne wrażenie, ale prawdziwe kulinarne perełki często czekają kilka ulic dalej, w niewielkich rodzinnych lokalach.
To właśnie tam najłatwiej odkryć smaki, dla których wiele osób wraca do Tulum kolejny raz… i jeszcze kolejny.
Tacos

Jeśli po przylocie do Tulum zjesz tylko jedno danie, niech będą to tacos. To trochę jak rozpoczęcie zwiedzania od najważniejszego zabytku… po prostu wypada. Zresztą jest spora szansa, że na jednym się nie skończy. Zwykle kończy się na trzech, czterech, a potem jeszcze „jednym na drogę”.
Największą popularnością cieszą się tacos al pastor z wieprzowiną pieczoną na pionowym rożnie, tacos z wołowiną, kurczakiem, rybą i krewetkami.
Do tego świeża kolendra, cebula, limonka i kilka rodzajów salsy, od całkiem łagodnej po taką, po której przez chwilę zastanawiasz się, czy język nadal jest na swoim miejscu.
Jeśli zastanawiasz się, gdzie zjeść w Tulum najlepsze tacos, nie kieruj się liczbą palm przed restauracją ani designerskimi krzesłami. Najlepsze smaki bardzo często znajdziesz w niewielkich taquerías, food truckach i ulicznych stoiskach w centrum miasta.
To właśnie tam ustawiają się mieszkańcy, a oni naprawdę wiedzą, gdzie warto zjeść.
Poza tacos koniecznie spróbuj również ulicznych przekąsek. Elotes, czyli grillowana kukurydza z majonezem, serem i chili, chrupiące esquites podawane w kubeczku albo tamales zawijane w liście kukurydzy świetnie sprawdzają się jako szybki lunch podczas zwiedzania.
Są tanie, sycące i bardzo meksykańskie.
Ceny również potrafią pozytywnie zaskoczyć. Jedno taco kosztuje zazwyczaj około 25–45 MXN, natomiast elotes i inne uliczne przekąski najczęściej 40–80 MXN.
W bardziej turystycznej strefie hotelowej ceny bywają nawet dwa razy wyższe, dlatego czasami wystarczy przejechać kilka minut do centrum, żeby zjeść lepiej i wydać znacznie mniej.
Naszym zdaniem odpowiedź na pytanie co zjeść w Tulum zawsze powinna zaczynać się od tacos. A jeśli zobaczysz niewielki lokal z plastikowymi krzesłami i kolejką mieszkańców… nie zastanawiaj się. To bardzo często najlepsza rekomendacja, jaką możesz dostać.
Dania, których warto spróbować
Tacos to dopiero początek. Wiele osób wpada tutaj, zamawia je codziennie i wraca do domu przekonanych, że poznali meksykańską kuchnię. Tymczasem to trochę tak, jakby odwiedzić Włochy i przez cały pobyt jeść wyłącznie pizzę. Smacznie? Jasne. Ale ile Cię ominęło…
Cochinita pibil

Koniecznie spróbuj cochinita pibil, czyli długo pieczonej wieprzowiny marynowanej w achiote i soku z gorzkiej pomarańczy. To jedno z najbardziej charakterystycznych dań półwyspu Jukatan.
Najlepiej smakuje w rodzinnych restauracjach i lokalnych fondas, gdzie przygotowuje się ją według receptur przekazywanych od pokoleń. Za porcję zapłacisz zwykle 120–220 MXN.
Sopa de lima

Na liście obowiązkowej powinna znaleźć się również sopa de lima. To lekka zupa z kurczakiem, limonką i chrupiącymi paskami tortilli, która świetnie sprawdza się nawet w gorącym klimacie. Najczęściej kosztuje około 80–120 MXN i znajdziesz ją w większości tradycyjnych meksykańskich restauracji.
Panuchos

Nie omijaj także panuchos i salbutes. Obie potrawy pochodzą z Jukatanu i dla wielu turystów są jednym z największych kulinarnych odkryć podczas pobytu.
Najlepiej zamówić je w niewielkich lokalach odwiedzanych przez mieszkańców. Porcja kosztuje zazwyczaj 100–140 MXN, choć można je kupić również na sztuki.
Arrachera

Jeżeli lubisz dobre mięso, zamów arracherę. To soczysta wołowina z grilla podawana z tortillami, fasolą, ryżem i dodatkami.
Takie danie najlepiej smakuje w lokalnych steakhousach albo restauracjach specjalizujących się w kuchni meksykańskiej. Ceny zaczynają się zwykle od około 220 MXN i mogą dochodzić do 380 MXN w lepszych lokalach.
Damy ci dobrą radę: każdego dnia zamawiaj coś, czego nigdy wcześniej nie próbowałeś. Nawet jeśli nazwa brzmi tajemniczo i nie masz pojęcia, jak ją wymówić. Właśnie takie kulinarne eksperymenty najczęściej kończą się najlepszymi wspomnieniami z wakacji.
Co zjeść na deser?
Jest taki moment podczas wakacji w Tulum, kiedy mówisz do siebie: „Dobra, od jutra jem lżej”. Problem w tym, że to „jutro” jakoś nigdy nie chce nadejść.
Zwłaszcza gdy po kolacji obok przechodzi ktoś z gorącymi churros. Wtedy wszystkie ambitne plany… cóż, kończą się mniej więcej po pięciu sekundach.
Churros

Jeśli miałbyś zacząć od jednego deseru, postaw właśnie na churros. Chrupiące z zewnątrz, miękkie w środku, posypane cukrem i cynamonem. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe, z kubeczkiem gorącej czekolady albo dulce de leche do maczania.
Wieczorem przy ulicznych stoiskach potrafią ustawiać się kolejki i trudno się temu dziwić. Za porcję zapłacisz zazwyczaj 50–100 MXN, a zniknie… zdecydowanie szybciej, niż myślisz.
Marquesitas

Drugim deserem, którego naprawdę szkoda nie spróbować, są marquesitas. To prawdziwy hit na Jukatanie.
Wyglądają trochę jak cienki wafelek zwinięty w rurkę, ale środek potrafi zaskoczyć. Nutella, kajmak, owoce, a czasami nawet starty ser Edam. Tak, dobrze przeczytałeś.
Brzmi jak kulinarny eksperyment po ciężkim dniu… a jednak smakuje zaskakująco dobrze. Jedna marquesita kosztuje zwykle 60–90 MXN.
Jeżeli po całym dniu w karaibskim słońcu marzy Ci się coś bardziej orzeźwiającego, poszukaj lodziarni serwujących lody z lokalnych owoców. Mango, kokos, marakuja czy guawa smakują tutaj zupełnie inaczej niż w Europie.
I nie, nie jest to tylko slogan z przewodnika. Wystarczy jeden kęs, żeby zrozumieć różnicę.
Pastel de tres leches

W wielu restauracjach znajdziesz także pastel de tres leches. To biszkopt nasączony trzema rodzajami mleka, który wygląda bardzo niepozornie. Potem bierzesz pierwszy kęs i zaczynasz się zastanawiać, czy zamówienie drugiego kawałka będzie już przesadą.
Najczęściej kosztuje 80–140 MXN i bardzo często trafia na stół „do podziału”. Szkopuł w tym, że po chwili nikt już nie ma ochoty się dzielić.
Naszym zdaniem odpowiedź na pytanie co zjeść w Tulum byłaby niepełna bez deserów. Jasne, tacos są świetne, ceviche również, ale to właśnie słodkie zakończenie dnia sprawia, że wieczorny spacer po mieście nabiera zupełnie innego smaku.
Tylko nie obiecuj sobie, że kupisz jedną porcję churros dla dwóch osób… takie plany zwykle kończą się bardzo krótką negocjacją.
Czego warto się napić?
W Tulum jest pewna zależność. Im wyższa temperatura, tym częściej zaczynasz rozglądać się za czymś zimnym do picia. Po kilku godzinach spacerowania między plażą, centrum i ruinami człowiek przestaje marzyć o kawie. Marzy o czymkolwiek, co ma lód.
Agua fresca

Na początek wybierz agua fresca. To jeden z tych napojów, które idealnie pasują do meksykańskiego klimatu.
Powstaje ze świeżych owoców, wody i odrobiny cukru. Nic skomplikowanego, a smakuje tak, że po pierwszej szklance zaczynasz się zastanawiać, dlaczego w Polsce nikt nie sprzedaje tego na każdym rogu. Najczęściej kosztuje około 40–80 MXN.
Jeśli lubisz świeże owoce, koniecznie zamów sok wyciskany na miejscu. Mango, ananas, marakuja, papaja, guawa czy arbuz trafiają do blendera dosłownie kilka chwil po obraniu. Żadnych koncentratów, żadnych sztucznych dodatków. Tylko owoce i lód. W zależności od miejsca zapłacisz zwykle 60–120 MXN.
Margarita

A skoro jesteśmy w Meksyku… nie sposób nie wspomnieć o drinkach. Największą gwiazdą jest oczywiście margarita, ale warto spróbować także palomy, przygotowywanej z tequili i grejpfrutowej lemoniady.
Jeśli masz ochotę poznać bardziej tradycyjne smaki, zamów kieliszek mezcalu. Tylko spokojnie. To nie jest napój, który pije się w pośpiechu między jednym zdjęciem a drugim. Ceny koktajli zaczynają się zazwyczaj od około 180 MXN, a w bardziej znanych beach clubach potrafią przekroczyć 300 MXN.
Lokalne piwo

No i jeszcze piwo. W upalny dzień schłodzone Modelo, Victoria albo Pacífico smakuje naprawdę znakomicie.
W lokalnych restauracjach zapłacisz najczęściej 50–90 MXN, natomiast w strefie hotelowej czy modnych beach clubach cena potrafi wzrosnąć nawet do 120–180 MXN. Tak, za ten sam napój. Widok na morze też kosztuje.
Przeczytaj także: Bezpieczne dzielnice na nocleg w Tulum
Uważamy, że odpowiedź na pytanie co zjeść w Tulum zawsze powinna iść w parze z tym, co wypić.
Bo tacos z zimną agua fresca smakują inaczej niż tacos z colą, a zachód słońca z dobrze przygotowaną margaritą ma w sobie coś, co sprawia, że nagle przestajesz patrzeć na zegarek. I właśnie takie momenty zostają w pamięci najdłużej.
Gdzie najlepiej jeść w Tulum?

Powiemy to od razu… w tym mieście naprawdę da się zjeść fatalnie. I wcale nie chodzi o jakość jedzenia. Chodzi o to, że łatwo wpaść do pierwszej restauracji przy plaży, zapłacić fortunę i dopiero później odkryć, że kilka ulic dalej można było zjeść smaczniej za połowę tej kwoty.
Poniżej kilka miejsc, które warto odwiedzić, jeśli chcesz spróbować najlepszych lokalnych specjałów.
- Taquería Honorio – jeśli zależy Ci na autentycznych smakach, zacznij tutaj. To jedna z najbardziej znanych taquerías w całym Tulum i miejsce, które od lat polecają zarówno mieszkańcy, jak i doświadczeni podróżnicy. Spróbuj przede wszystkim tacos z cochinita pibil. Lokal nie wygląda jak z Instagrama… i właśnie dlatego jest tak dobry.
- El Camello Jr. – masz ochotę na owoce morza? W takim razie koniecznie odwiedź to miejsce. To prawdziwa legenda wśród lokalnych restauracji. Ceviche, grillowane ryby i aguachile smakują tutaj znakomicie, a ceny są zdecydowanie bardziej przyjazne niż w strefie hotelowej. Wielu mieszkańców uważa to miejsce za najlepszy adres na owoce morza w mieście… i trudno się z nimi nie zgodzić.
- Burrito Amor – jeżeli marzy Ci się śniadanie albo lekki lunch, świetnym wyborem będzie to miejsce. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych lokali w centrum miasta. Słynie z ogromnych burrito, świeżych soków i kawy, a kolejki przed wejściem są tutaj właściwie codziennością. To dobry znak… ludzie raczej nie czekają kilkunastu minut na przeciętne jedzenie.
- Hartwood – a może chcesz zjeść kolację, którą zapamiętasz na długo? Wtedy warto zarezerwować stolik w Hartwood albo Arca. To dwie restauracje, które od lat wyznaczają kulinarny poziom Tulum. Nie są tanie, ale jakość składników, sposób podania i umiejętności szefów kuchni sprawiają, że wiele osób traktuje kolację właśnie tam jako jedną z głównych atrakcji całego wyjazdu. W sezonie zimowym rezerwację najlepiej zrobić z dużym wyprzedzeniem.





