Co zjeść w Nowej Zelandii - zdjęcie featured

Jedzenie w Nowej Zelandii. 8 pysznych potraw, które warto zjeść

Zaktualizowane:
|
Photo of author
Matylda

Na tej stronie znajdziesz oferty sponsorowane, a także wyszukiwarkę wczasów od naszego partnera - Wakacje.pl.

Nowa Zelandia kojarzy się z hobbitami, owcami i niesamowitymi krajobrazami… ale wiesz, co jeszcze warto tam poznać? Lokalne jedzenie!

Jeśli zastanawiasz się co zjeść w Nowej Zelandii, to nie jesteś sam.

Kuchnia Kiwi to miks brytyjskich tradycji, wpływów Maorysów i totalnego chilloutu. Trochę mięsa, trochę ryb, coś na słodko i dużo pysznych niespodzianek.

Nie znajdziesz tu może tysiąca przypraw jak w Indiach, ale gwarantujemy – Nowozelandczycy wiedzą, jak z prostych składników zrobić coś, co zostaje w pamięci na długo.

Od kultowego meat pie, przez maoryskie potrawy z ognia, aż po desery z marakują. Po co sięgnąć, żeby nie przegapić smaków, które lokalsi kochają najbardziej?

Co zjeść w Nowej Zelandii – w skrócie

Tutaj jagnięcina sąsiaduje z maoryskim pieczonym ziemniakiem, a deser to bezy w ilości hurtowej. Jedzenie może nie powala finezją, ale daje radę, zwłaszcza na świeżym powietrzu.

  • Na szybko: Mince and Cheese Pie i klasyczny Meat Pie: zapiekanki z mięsem i roztopionym serem w chrupiącym cieście.
  • Nad oceanem: Fish and Chips z lokalnych ryb i Whitebait Fritters: omleciki z przezroczystych rybek.
  • Lokalne smaki: Green-lipped mussels (zielone małże z Marlborough), Kumara (maoryski słodki ziemniak) i tradycyjna Pavlova na deser.
  • Napój kultowy: Lemon & Paeroa – lokalna gazowana lemoniada o smaku cytrynowo-metalicznym.
  • Dla ciekawskich: Kuchnia Nowej Zelandii to proste smaki z twistem, bez udziwnień, ale z sercem.

Mince and Cheese Pie

fot. Mariha-kitchen-z Getty Images (via Canva.com)

Jeśli zapytasz Nowozelandczyka, co zjeść w Nowej Zelandii na szybko i z przyjemnością, odpowiedź będzie krótka: pie!

Ale nie byle jaka: kultowa mince and cheese pie to prawdziwy hit w każdym rogu kraju. Chrupiące ciasto, w środku mielona wołowina i roztopiony ser, który wypływa przy każdym gryzie. Czy trzeba mówić więcej?

Dostaniesz ją wszędzie: na stacjach benzynowych, w piekarniach, w kawiarniach i… w sercu Nowozelandczyków.

To ich comfort food, śniadanie po imprezie i lunch w biegu. A jeśli chcesz punkt bonusowy – poszukaj wersji z dodatkiem bekonu, cebuli albo pikantnego sosu. Pie heaven!

Fish and Chips

fot. Doina Gherban’s Images (via Canva.com)

Prosty, ale absolutnie kultowy zestaw: chrupiąca ryba w panierce i grube frytki, zawinięte w papier i gotowe do spałaszowania na plaży.

Nowozelandczycy traktują ten zestaw jak fast food z duszą. Najlepiej smakuje z lokalnie złowionym tarakihi, hoki albo snapperem, a do tego koniecznie solidna porcja octu i sosu tatarskiego.

Brzmi jak coś znajomego? Może i tak, ale klimat jedzenia tego klasyka na klifie z widokiem na zatokę, to już zupełnie inna bajka.

Green-lipped mussels

fot. Szakaly z Getty Images (via Canva.com)

Jeśli nie wiesz co zjeść w Nowej Zelandii, a lubisz owoce morza – zielone małże to absolutny punkt na kulinarnej mapie.

Znane jako green-lipped mussels, są większe niż typowe małże i mają charakterystyczną zieloną obwódkę muszli.

Pochodzą z czystych wód Marlborough Sounds i serwowane są na sto sposobów: duszone w winie, zapiekane z czosnkiem, grillowane na ostro albo wrzucone do kremowej zupy.

Ich smak to miks oceanu i umami, a konsystencja jest jędrna i soczysta. No i podobno mają właściwości przeciwzapalne. Czyli jedzenie, które leczy… prawie.

Meat Pie

fot. from_my_point_of_view z Getty Images (via Canva.com)

Meat pie to coś więcej niż fast food – to narodowe danie . Zapiekanka z kruchym ciastem i mięsnym nadzieniem towarzyszy Nowozelandczykom od rana do wieczora, a czasem i na kacu.

W środku? Zazwyczaj wołowina w gęstym sosie, ale bywają wersje z kurczakiem, baraniną, grzybami albo nawet serem i cebulą.

Podawane są na ciepło i najlepiej smakują z keczupem albo chutneyem. Można je dostać w piekarniach, na stacjach benzynowych i w sklepikach na końcu świata.

Tanie, sycące i absolutnie lokalne.

Whitebait Fritters

fot. Geobacillus z Getty Images (via Canva.com)

Wśród propozycji na to, co zjeść w Nowej Zelandii, Whitebait Fritters to gratka dla tych, którzy lubią lokalne smaczki – dosłownie.

Te placuszki z maleńkich, przezroczystych rybek (whitebait) to sezonowy przysmak, szczególnie na zachodnim wybrzeżu Wyspy Południowej.

Podawane są najczęściej w formie delikatnego omletu: mieszanka jajka i rybek smażona na złoty kolor, bez zbędnych dodatków. Im prostsze, tym lepsze.

Serwuje się je z kromką chleba lub jako samodzielne danie. To niepozorna, ale niezwykle ceniona pozycja, której smak trudno pomylić z czymkolwiek innym.

Kumara

fot. melgfg z Getty Images (via Canva.com)

Kumara to lokalna odmiany słodkiego ziemniaka, która jest tu czymś więcej niż dodatkiem do obiadu. To produkt kultowy, ściśle związany z kuchnią Maorysów, wykorzystywany w tradycyjnych daniach od wieków.

Kumara występuje w kilku odmianach: od jasnożółtej po fioletową i pojawia się wszędzie: w pieczeniach, zapiekankach, sałatkach, a nawet w frytkach.

Delikatnie słodka, mięsista i sycąca, świetnie komponuje się z mięsem, warzywami albo po prostu masłem i solą. To jeden z tych smaków, które zostają z Tobą na dłużej.

Pavlova

fot. Mariha-kitchen z Getty Images (via Canva.com)

Nie ma chyba większego deserowego sporu niż ten między Nową Zelandią a Australią: obie twierdzą, że wymyśliły Pavlovą.

Ale jeśli pytasz nas co zjeść w Nowej Zelandii, to bez dwóch zdań: właśnie ten lekki, chrupiący na zewnątrz i piankowy w środku tort bezowy z bitą śmietaną i świeżymi owocami.

Nowozelandczycy serwują Pavlovą przy każdej większej okazji – święta, urodziny, barbecue… i bez okazji też.

Najczęściej na wierzchu lądują kiwi, marakuja i truskawki, ale wariacji jest mnóstwo. To deser lekki, ale sycący, no i fotogeniczny, co na Insta nie pozostaje bez znaczenia.

Lemon & Paeroa

fot. Aflo Images z アフロ(Aflo) (via Canva.com)

Lemon & Paeroa, w skrócie L&P, to napój, którego nie znajdziesz nigdzie indziej. I bardzo możliwe, że nie zrozumiesz, o co chodzi dopóki nie spróbujesz.

To gazowana lemoniada produkowana w Nowej Zelandii, łącząca smak cytryny z lokalną wodą mineralną z miasteczka Paeroa.

Smakuje… dziwnie. Trochę jak lemoniada, trochę jak napój z dzieciństwa, trochę jak coś z automatu na dworcu w latach 90. Ale właśnie ten unikalny, lekko metaliczny posmak sprawia, że L&P to prawdziwa ikona.

W Nowej Zelandii to obowiązkowy punkt programu – szczególnie gdy zapytasz co zjeść w Nowej Zelandii, a ktoś odpowie: „może najpierw się napij?”.

✍️ Autorem posta jest Matylda
Miłośniczka podróży z ponad czterdziestoma odwiedzonymi krajami oraz 8-letnim stażem w Egipcie. Do skrobania w internecie przekonałam się dopiero rok temu na swoim "egipskim" blogu, ale już teraz mogę powiedzieć, że kocham to co robię. Jak nie siedzę tutaj, działam w branży MLM, pieszczę swojego psa Henia i dokarmiam wszystkie bezdomne koty w okolicy.
Photo of author