Picie alkoholu w miejscu publicznym w Tajlandii - zdjęcie featured

Czy w Tajlandii można pić alkohol na ulicy lub plaży? Sprawdzamy!

Dodane:
|
Photo of author
Alan

Na tej stronie znajdziesz oferty sponsorowane, a także wyszukiwarkę wczasów od naszego partnera - Wakacje.pl.

W tym artykule bierzemy pod lupę picie alkoholu w miejscu publicznym w Tajlandii. Co wolno, czego nie wolno, kiedy można dostać mandat, a kiedy tylko krzywe spojrzenie.

W Tajlandii słońce praży, plaże kuszą, a butelka Singhy czy Chang zdaje się być obowiązkowym dodatkiem do zachodu słońca.

Ale zanim otworzysz piwo na ulicy w Bangkoku albo wypijesz drinka na schodach świątyni – warto wiedzieć, co mówi prawo. Bo choć Tajlandia kojarzy się z wakacyjną swobodą, w kwestii alkoholu potrafi zaskoczyć… i to wcale nie pozytywnie.

Zapnij pasy i weź głęboki oddech – przed Tobą przegląd tajskich zasad, zakazów i… niedopowiedzeń.

Picie alkoholu w miejscu publicznym w Tajlandii – w skrócie

Kluczowe informacje:

  • Na ulicy: picie zakazane – parki, chodniki, okolice świątyń i szkół to strefy „no alcohol”. Mandaty nawet do 10 000 bahtów.
  • Na plaży: technicznie możliwe, ale z umiarem.
  • Wiek legalny: alkohol dozwolony od 20. roku życia. Sprzedawcy mogą żądać paszportu, a policja reaguje na młodszych z piwem.
  • Godziny sprzedaży: 11:00–14:00 i 17:00–24:00.

Zapraszamy po szczegóły poniżej.

Obecne przepisy prawne

Na pierwszy rzut oka Tajlandia wydaje się bardzo luzacka. Kolorowe ulice, muzyka, piwo w ręce. Ale w rzeczywistości obowiązują tu dość surowe przepisy dotyczące spożywania alkoholu w miejscach publicznych.

I co ważne – one naprawdę są egzekwowane.

Zgodnie z tajskim prawem, picie alkoholu w miejscu publicznym w Tajlandii jest zakazane w takich miejscach jak:

  • parki publiczne, ulice, chodniki, place,
  • tereny świątyń i miejsc kultu,
  • transport publiczny i okolice dworców,
  • budynki rządowe, szkoły, szpitale.

W praktyce oznacza to, że otwarta butelka piwa na ulicy w Bangkoku czy Chang wypity na ławce w parku mogą skończyć się nie tylko upomnieniem, ale i mandatem.

Auto policyjne na sygnale
fot. Daniel Tadevosyan (Getty Images) via Canva.com

Warto też wiedzieć, że w dni religijne (np. buddyjskie święta) obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży alkoholu w całym kraju – nawet w barach i restauracjach.

Picie na ulicy

W Tajlandii picie na ulicy to jak gra w ruletkę – czasem przejdzie bez echa, a czasem skończy się mandatem, a w nielicznych przypadkach nawet wycieczką na komisariat.

Wszystko zależy od miejsca, pory dnia i… Twojego zachowania.

W dużych miastach, takich jak Bangkok czy Chiang Mai, policja potrafi reagować nawet na jedną puszkę piwa wypijaną na chodniku. W turystycznych dzielnicach bywa luźniej, ale nie ma reguły.

Mandat może wynieść od 1000 do 10 000 bahtów, a jeśli policjant nie ma humoru – sprawa może się skończyć wizytą na posterunku.

Ayutthaya, Tajlandia
fot. SeanPavonePhoto (Getty Images Pro) via Canva.com

Sytuacja zaostrza się w okolicach świątyń, urzędów i szkół, bo tam nawet otwarta butelka w torbie może wzbudzić podejrzenia. Policjanci, choć często uprzejmi, nie mają oporów przed egzekwowaniem przepisów, zwłaszcza wobec turystów, którzy „zbyt głośno się relaksują”.

PRO TIP: Jeśli już musisz napić się na zewnątrz – wybierz miejsce ustronne, bez tłumów i nie rób z tego przedstawienia. Zdecydowanie odradzamy „pub crawl” na ulicach z otwartą butelką w dłoni.

Alkohol na plaży

Picie alkoholu na plaży w Tajlandii to temat z kategorii „raczej można, ale…”.

W wielu miejscach nikt się nie czepia, dopóki nie robisz z siebie żywej dyskoteki i nie zostawiasz po sobie śmietnika. Ale uwaga, bo władze coraz częściej wprowadzają lokalne zakazy, zwłaszcza w popularnych kurortach.

Na plażach takich jak Patong na Phuket czy Ao Nang w Krabi możesz natknąć się na tabliczki zakazujące spożywania alkoholu. Czy są respektowane? Różnie bywa – żeby nie powiedzieć – prawie w ogóle nie są.

Policja interweniuje głównie wtedy, gdy robi się głośno, tłoczno i niekulturalnie.

Hua Hin, Tajlandia
fot. bloodua (Getty Images) via Canva.com

Na wyspach takich jak Koh Tao, Koh Lanta czy Koh Phi Phi, picie piwa przy zachodzie słońca to niemal rytuał, ale nawet tam warto zachować dyskrecję i nie przesadzać z imprezowaniem na oczach lokalnych mieszkańców czy rodzin z dziećmi.

W parkach narodowych plażowanie z alkoholem jest oficjalnie zakazane – i tam akurat lepiej tego przestrzegać.

Podsumowując: chcesz pić na plaży? Wybierz spokojne miejsce, miej przy sobie wodę, nie zostawiaj butelek i nie rób z tego show. Wtedy szansa, że ktoś się przyczepi, spada praktycznie do zera.

Wiek legalnego spożywania alkoholu

W Tajlandii legalny wiek spożywania alkoholu to 20 lat, czyli 2 lata więcej niż u nas w kraju.

I tak, to obowiązuje zarówno lokalnych mieszkańców, jak i turystów z zagranicy. Nieważne, że u siebie możesz pić legalnie wcześniej – w Tajlandii zasady są jasne i dość restrykcyjnie egzekwowane.

Sprzedawcy w sklepach i barach często proszą o okazanie dokumentu tożsamości. Zwłaszcza jeśli wyglądasz na młodszego albo trafisz na bardziej skrupulatnego sprzedawcę. Paszport lub jego kopia mogą się tu bardzo przydać.

W przypadku sprzedaży alkoholu nieletnim, to sprzedawca ponosi konsekwencje – i to niemałe.

Ale nie oznacza to, że młodszy turysta może czuć się bezpieczny. Jeśli zostaniesz przyłapany na piciu przed ukończeniem 20 lat, możesz spodziewać się kłopotów z policją, grzywny, a nawet wizyty na komisariacie.

Godzinowe ograniczenia sprzedaży

W Tajlandii nie da się kupić piwa o każdej porze dnia i nocy.

O 15:00 nawet nie masz co próbować, bo skończy się na wodzie kokosowej. Obowiązują tu ścisłe godziny sprzedaży alkoholu i to zarówno w sklepach, jak i w restauracjach czy barach.

Oficjalne godziny, w których można legalnie sprzedawać alkohol, to 11:00–14:00 oraz 17:00–24:00. Poza tymi ramami – zapomnij. Nawet jeśli jesteś w 7-Eleven z piwem w ręku, kasjer odmówi sprzedaży. Bo grożą mu za to grzywny.

Są też wyjątki. W niektórych barach i klubach (zwłaszcza w Bangkoku czy Pattayi) alkohol można kupić dłużej, ale tylko jeśli lokal posiada specjalną licencję. W strefach turystycznych bywa luźniej, ale to raczej wyjątek niż reguła.

Dodatkowo – w trakcie świąt religijnych, wyborów czy narodowych dni abstynencji alkoholowej, sprzedaż alkoholu bywa całkowicie zakazana. Nieważne, czy jesteś turystą, czy lokalem – obowiązuje wszystkich.

Planuj zakupy z zegarkiem w ręku. A jeśli zapomnisz… mango shake też daje radę.

✍️ Autorem posta jest Alan
Od 2004 roku, kiedy to w wieku 12 lat pierwszy raz wylądowałem na zagranicznych wakacjach z mamą (Grecja, Nei Pori), wiedziałem, że moją życiową pasją będą podróże i poznawanie nowych krajów. Do dziś dopinam swego, a od 2020 roku mam ogromne szczęście mieszkać nad Morzem Karaibskim. Na liście mam ponad 30 odwiedzonych krajów i systematycznie dokładam nowe.
Photo of author