Co jest tanie w Hiszpanii - zdjęcie główne

Co jest tanie w Hiszpanii? 10 rzeczy, za które nie przepłacisz

Dodane:
|
Photo of author
Monika

Na tej stronie znajdziesz oferty sponsorowane, a także wyszukiwarkę wczasów od naszego partnera - Wakacje.pl.

Hiszpania nie należy już do kierunków, w których za kilka euro można przeżyć pół dnia. Są jednak rzeczy, przy których polski portfel nadal nie musi nerwowo chować się na dnie plecaka.

Co jest tanie w Hiszpanii i gdzie faktycznie możesz zauważyć różnicę? Czasem będzie to jedzenie, czasem transport, a czasem rzecz, za którą w Polsce zapłacisz zaskakująco podobnie albo nawet więcej.

Trzeba tylko wiedzieć, czego szukać… i omijać miejsca stworzone głównie do opróżniania portfeli turystów.

Wybraliśmy 10 rzeczy, przy których Hiszpania nadal potrafi pozytywnie zaskoczyć ceną.

Sprawdzamy je z perspektywy zwykłego wyjazdu, bez polowania na promocję życia i bez jedzenia przez tydzień kanapek na hotelowym balkonie.

Na szybko: co jest tanie w Hiszpanii?

Szczegóły rozwijamy niżej w artykule.

  • Najłatwiej oszczędzić na jedzeniu z supermarketów, szczególnie przy śniadaniach, przekąskach i prostych posiłkach kupowanych w Mercadonie, Lidlu, Aldi czy Carrefourze.
  • Wino, lokalne piwo i kawa nadal potrafią kosztować niewiele, szczególnie kilka ulic od głównych atrakcji i promenad.
  • Na mieście szukaj menú del día za około 12–18 euro oraz lokalnych barów tapas. W Granadzie do napoju często dostaniesz małą przekąskę bez dopłaty.
  • Transport publiczny w dużych miastach jest zwykle rozsądny cenowo. Pojedynczy przejazd kosztuje często około 1,50–2,50 euro, a bilety wieloprzejazdowe wychodzą jeszcze lepiej.
  • Hiszpania przestaje być tania głównie przy noclegach w sezonie, restauracjach przy atrakcjach, beach clubach, parkingach i popularnych kurortach. Czasem wystarczy odejść kilka ulic dalej, żeby ceny mocno spadły.

Jedzenie w supermarketach

Jeśli chcesz szybko zobaczyć różnicę zacznij od wizyty w zwykłym supermarkecie. Nie brzmi jak atrakcja turystyczna? Być może.

My jednak podczas wyjazdów zaglądamy tam regularnie, bo hiszpańskie sklepy potrafią uratować wakacyjny budżet szybciej niż kolejna promocja hotelowa.

Warto zajrzeć przede wszystkim do Mercadony, Lidla, Aldi, Carrefoura czy Alcampo. Oczywiście ceny różnią się między regionami i sklepami, ale przy większych zakupach różnicę poczujesz znacznie bardziej niż w małym minimarkecie obok plaży.

Najwięcej oszczędzisz na prostych posiłkach

Nie namawiamy Cię do gotowania trzydaniowego obiadu podczas urlopu. Wakacje mają swoje granice… a stanie godzinę nad garnkiem przy 30 stopniach zdecydowanie się do nich zbliża. Supermarket świetnie sprawdza się jednak przy śniadaniach, przekąskach i prostych kolacjach.

szynka długodojrzewająca jamón
Fot. vasiliybudarinphotos (via Canva.com)

Bagietka, pomidory, lokalny ser, oliwki, trochę jamón albo fuet i owoce wystarczą, żeby przygotować posiłek za kilka euro na osobę. Przy dwóch osobach nawet zastąpienie jednej restauracyjnej wizyty dziennie zakupami potrafi po tygodniu zostawić w portfelu zauważalną kwotę.

Dobrym zakupem jest również oliwa z oliwek, szczególnie jeśli trafisz na promocję albo większe opakowanie. Hiszpania należy do największych producentów oliwy na świecie, więc wybór jest ogromny.

Nie zakładaj jednak, że każda butelka będzie automatycznie tania. Ceny oliwy mocno zmieniały się w ostatnich latach i produkty z wyższej półki nadal potrafią kosztować sporo.

Podobnie wygląda sytuacja z winem. W hiszpańskim supermarkecie bez problemu znajdziesz niedrogie lokalne butelki, które nie wyglądają jak produkt stworzony wyłącznie do gotowania sosu.

Nie trzeba od razu maszerować w stronę półki z najdroższą Rioją, żeby spróbować czegoś sensownego.

Uważaj na sklepy przy plaży

Cała sztuczka polega na tym, żeby kupować tam, gdzie robią zakupy mieszkańcy.

Mały sklep kilka metrów od promenady może mieć wodę, piwo, owoce i przekąski wyraźnie droższe niż supermarket znajdujący się dziesięć minut dalej. Płacisz wtedy głównie za wygodę… oraz za to, że nie chciało Ci się odejść od leżaka.

Jeśli wynajmujesz apartament, duże zakupy zrób pierwszego lub drugiego dnia. Woda, napoje, owoce, przekąski i produkty śniadaniowe kupione od razu pozwolą ograniczyć późniejsze wizyty w turystycznych minimarketach.

Nie musisz oczywiście zamieniać wakacji w ekonomiczny obóz przetrwania. My stosujemy prostą zasadę: śniadanie i część przekąsek kupujemy w sklepie, a lokalnej kuchni próbujemy w restauracjach.

Portfel dostaje chwilę odpoczynku, a Ty nadal wracasz z Hiszpanii ze wspomnieniem tapas… zamiast siedmiu różnych smaków jogurtu.

Wino, piwo i kawa

Hiszpania ma kilka bardzo przyjemnych sposobów na wydawanie pieniędzy… i na szczęście nie wszystkie wymagają dużego budżetu. Wino, lokalne piwo oraz kawa nadal potrafią kosztować rozsądnie, szczególnie gdy odejdziesz kawałek od najbardziej turystycznych ulic.

Różnica między kawiarnią dla mieszkańców a lokalem przy głównym placu potrafi być spora. Ta sama zasada działa przy alkoholu. Widok na morze jest świetny, ale czasami okazuje się najdroższym składnikiem Twojego napoju.

Wino nadal potrafi kosztować kilka euro

Hiszpania jest jednym z największych producentów wina na świecie, więc nie jesteś skazany na drogie butelki.

W supermarketach bez większego problemu znajdziesz przyzwoite lokalne wina za około 3 do 6 euro. Przy większym budżecie wybór robi się oczywiście jeszcze szerszy.

Wino z Cypru
fot. Florent Bertiaux z Pexels (via Canva.com)

Warto próbować win pochodzących z regionu, który właśnie odwiedzasz. Rioja, Ribera del Duero, Rías Baixas czy katalońska cava to tylko początek. Nie musisz też znać roczników na pamięć i obracać kieliszkiem z miną eksperta. Jeśli smakuje… zadanie wykonane.

W barach kieliszek domowego wina często kosztuje około 2 do 4 euro, chociaż w Barcelonie, na Ibizie czy przy najbardziej popularnych promenadach zapłacisz więcej.

W mniej turystycznych miejscach nadal można usiąść na kieliszek bez późniejszego analizowania paragonu jak dokumentu podatkowego.

Piwo również nie musi kosztować fortuny

Podstawowe lokalne piwo kupione w supermarkecie kosztuje często około 0,70 do 1,50 euro za puszkę lub butelkę. W barze mała caña to zwykle wydatek około 2 do 3 euro, choć w centrach turystycznych ceny potrafią przekroczyć ten poziom.

W zależności od regionu spotkasz między innymi Estrella Galicia, Mahou, Estrella Damm, Cruzcampo czy San Miguel. Zamówienie lokalnej marki zamiast importowanego piwa zwykle ma więcej sensu również cenowo.

Kawa za mniej niż kilka euro

Kawa jest kolejną odpowiedzią na pytanie, co jest tanie w Hiszpanii. Szczególnie jeśli zamawiasz ją w zwykłym barze albo kawiarni odwiedzanej przez mieszkańców. Espresso, czyli café solo, często kosztuje około 1,30 do 2 euro, a café con leche około 1,50 do 2,50 euro.

Filiżanka kawy
fot. MOUNT PHOTOGRAPHY (via Canva.com)

Nie oczekuj jednak wszędzie ogromnego kubka znanego z sieciowych kawiarni. Hiszpanie często piją mniejsze porcje, szybko i kilka razy w ciągu dnia. Możesz wejść do baru, zamówić café con leche, wypić przy ladzie i po kilku minutach ruszyć dalej.

Najwięcej zapłacisz tam, gdzie prawdopodobnie już się tego spodziewasz. Przy głównych atrakcjach, na popularnych placach, promenadach i w modnych lokalach kawa czy piwo mogą kosztować dwa razy więcej niż kilka ulic dalej.

Czasem wystarczy więc pięciominutowy spacer. Nogi dostają trochę ruchu, portfel dostaje przerwę… wszyscy wygrywają.

Jedzenie na mieście

Restauracje w Hiszpanii potrafią być drogie, ale wcale nie muszą. Wszystko zależy od tego, gdzie usiądziesz i co zamówisz.

Jeśli ominiesz lokale ustawione dokładnie naprzeciwko największych atrakcji, nadal możesz zjeść pełny posiłek za rozsądne pieniądze.

Najlepszym przykładem jest menú del día. To zestaw dnia serwowany najczęściej w porze obiadowej, szczególnie od poniedziałku do piątku. Zamiast wybierać każde danie osobno, dostajesz gotowy zestaw w jednej cenie… i właśnie tutaj zaczyna się robić ciekawie.

Menú del día ratuje budżet

Typowe menú del día składa się z pierwszego dania, drugiego dania oraz deseru albo kawy. W wielu lokalach w cenę wchodzi również pieczywo i napój, choć zawsze warto sprawdzić konkretną ofertę przed zamówieniem.

Poza najdroższymi turystycznymi dzielnicami taki obiad często kosztuje około 12 do 18 euro. W mniejszych miastach możesz znaleźć tańsze zestawy, natomiast w centrum Barcelony, Madrytu czy popularnych kurortach cena bez problemu przekroczy ten poziom.

To szczególnie dobra opcja, jeśli podczas zwiedzania chcesz zjeść jeden większy posiłek. Zamiast zamawiać osobno przystawkę, danie główne, napój i deser, płacisz ustaloną kwotę. Rachunek nie urządza wtedy na koniec obiadu małego przedstawienia niespodzianki.

Tapas

Dobrym sposobem na niedrogie jedzenie są również bary tapas. Małe porcje pozwalają zamówić kilka różnych rzeczy i podzielić się nimi przy stole. Patatas bravas, tortilla española, krokiety, oliwki czy proste kanapki nie należą zwykle do najdroższych pozycji w menu.

hiszpańskie tapas
fot. alexsalcedo z Getty Images (via Canva.com)

Jeszcze ciekawiej wygląda to w niektórych regionach. W Granadzie nadal działa tradycja podawania bezpłatnej tapas do zamówionego napoju w wielu barach.

Zamawiasz piwo albo wino, a razem z nim pojawia się mała porcja jedzenia. Dwa lub trzy takie przystanki i planowana kolacja może nagle stracić rację bytu.

Jeśli sprawdzasz, co jest tanie w Hiszpanii, szukaj przede wszystkim barów położonych kilka ulic od głównych atrakcji.

Zerknij też, gdzie siedzą mieszkańcy. Lokal wypełniony Hiszpanami podczas pory obiadowej często mówi o cenach i jedzeniu więcej niż wielka tablica z napisem „authentic Spanish cuisine”.

Najwięcej przepłacisz zazwyczaj przy głównych placach, promenadach oraz bezpośrednio obok najpopularniejszych zabytków. Nie oznacza to, że masz omijać takie miejsca za wszelką cenę.

Jeśli chcesz wypić sangrię z konkretnym widokiem, proszę bardzo. Po prostu pamiętaj, że czasami płacisz nie za sangrię… tylko za krzesło ustawione we właściwym miejscu.

Transport publiczny

Samochód w Hiszpanii daje swobodę, ale potrafi też dorzucić do wakacji paliwo, parkingi, opłaty i codzienne poszukiwanie wolnego miejsca. Na szczęście w wielu miastach możesz zostawić kluczyki w spokoju.

Transport publiczny działa dobrze, a pojedyncze przejazdy nadal kosztują rozsądnie.

Najbardziej odczujesz to podczas zwiedzania dużych miast. W Madrycie, Barcelonie, Walencji, Sewilli czy Máladze autobusy, metro, tramwaje i kolej podmiejska pozwalają dotrzeć do większości miejsc potrzebnych turyście.

Często szybciej niż samochodem… szczególnie gdy do równania dodamy korki i parking.

Ile kosztuje komunikacja miejska?

Ceny zależą od miasta, strefy i rodzaju biletu, ale zwykły przejazd autobusem lub komunikacją miejską kosztuje zazwyczaj około 1,50 do 2,50 euro. Metro może mieć bardziej rozbudowany system taryf, szczególnie gdy jedziesz dalej od centrum albo na lotnisko.

komunikacja miejska, Hiszpania
fot. franganillo z Getty Images (via Canva.com)

Przy kilku przejazdach dziennie warto sprawdzić bilety wieloprzejazdowe oraz karty turystyczne. Pojedynczy bilet wygląda niewinnie, ale kupowany sześć razy dziennie zaczyna prowadzić własne życie.

Pakiet przejazdów często obniża koszt jednej podróży i oszczędza ciągłego kupowania kolejnych biletów.

Dobrym przykładem jest Madryt, gdzie rozbudowane metro pozwala praktycznie zrezygnować z samochodu podczas pobytu w mieście. Podobnie wygląda sytuacja w Barcelonie. Jeśli nocujesz blisko stacji metra, większość popularnych atrakcji masz w zasięgu komunikacji publicznej.

Autobusy i kolej

Transport publiczny przydaje się nie tylko podczas city breaków. Na Costa del Sol kolej podmiejska łączy Málagę z lotniskiem, Torremolinos, Benalmádeną i Fuengirolą.

Na Costa Blanca tramwajem możesz podróżować z Alicante wzdłuż sporej części wybrzeża, między innymi w kierunku Benidormu.

Przy dłuższych trasach masz autobusy oraz pociągi. Tutaj ceny potrafią się już mocno różnić, dlatego nie wrzucalibyśmy każdego przejazdu kolejowego do kategorii „tanie”.

Szczególnie szybkie pociągi kupowane na ostatnią chwilę mogą skutecznie przypomnieć, że artykuł dotyczy tylko niektórych tanich rzeczy w Hiszpanii.

Jednak podczas codziennego zwiedzania, komunikacja miejska zdecydowanie zasługuje na miejsce na naszej liście. Przy dobrze wybranym noclegu możesz przez kilka dni poruszać się bez samochodu i taksówek.

Zostaje więcej pieniędzy na tapas… czyli dokładnie tam, gdzie powinny trafić.

Lokalne kosmetyki i produkty drogeryjne

Hiszpańska drogeria może okazać się zaskakująco dobrym miejscem na zakupy.

Szczególnie jeśli zamiast marek dostępnych w całej Europie spojrzysz na produkty lokalne, marki własne oraz kosmetyki sprzedawane w supermarketach. Niektóre kosztują kilka euro, więc eksperyment nie wymaga konsultacji z bankiem.

Jeśli sprawdzasz, co jest tanie w Hiszpanii, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na podstawową pielęgnację.

Żele pod prysznic, balsamy, kremy do rąk, szampony, mydła czy produkty do pielęgnacji włosów znajdziesz w bardzo szerokim przedziale cenowym. Najprostsze kosmetyki marek własnych często kosztują około 1 do 5 euro.

Tanie kosmetyki w Mercadonie

Jednym z najpopularniejszych miejsc na takie zakupy jest Mercadona. Sieć sprzedaje kosmetyki między innymi pod marką Deliplus, obejmującą produkty do twarzy, ciała, włosów oraz makijażu. Wiele podstawowych produktów kosztuje po kilka euro.

mydło oliwkowe
fot. Anna Subbotina (via Canva.com)

Warto zajrzeć również do Primor i Druni. To duże hiszpańskie sieci perfumerii i drogerii, które znajdziesz w wielu miastach oraz centrach handlowych. Oprócz lokalnych produktów sprzedają znane międzynarodowe marki, często w promocjach.

Jeśli trafisz na Instituto Español, Babarię czy La Chinata, również możesz rzucić okiem. Pierwsze dwie marki oferują sporo niedrogich produktów do codziennej pielęgnacji.

La Chinata wykorzystuje natomiast oliwę z oliwek w wielu kosmetykach i może być ciekawym wyborem, jeśli szukasz czegoś bardziej kojarzącego się z Hiszpanią.

Kosmetyki jako pamiątka

To właśnie tutaj lokalne kosmetyki wygrywają z kolejną figurką byka albo kubkiem z napisem España. Zajmują niewiele miejsca, faktycznie ich użyjesz, a część produktów kupisz znacznie taniej niż typowe pamiątki sprzedawane przy atrakcjach.

Nie zakładaj jednak, że każdy kosmetyk w Hiszpanii będzie tańszy niż w Polsce. Przy międzynarodowych markach różnice potrafią działać w obie strony.

Najwięcej sensu mają marki lokalne, produkty własne sieci oraz promocje. Jeśli widzisz ten sam krem, który kupujesz w Polsce, szybkie porównanie ceny w telefonie załatwi sprawę.

Pamiętaj też o bagażu podręcznym. Duża butelka balsamu czy żelu może być świetnym zakupem… aż dotrzesz z nią do kontroli bezpieczeństwa. Jeśli lecisz wyłącznie z małą walizką, przed zakupami sprawdź aktualne zasady dotyczące płynów na lotnisku wylotu.

My szczególnie lubimy takie zakupy pod koniec wyjazdu. Wchodzisz do zwykłej drogerii albo supermarketu, wydajesz kilkanaście euro i wracasz z kilkoma rzeczami, które wystarczą na dłużej niż wakacyjna opalenizna. Magnes na lodówce właśnie poczuł konkurencję.

Gdzie Hiszpania przestaje być tania?

Kobieta trzymająca znak zapytania
fot. Africa images (via Canva.com)

Do tej pory portfel miał całkiem spokojne życie. Niestety, Hiszpania potrafi też szybko przypomnieć, że jest jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych w Europie.

Wystarczy zmienić supermarket na sklep przy plaży, lokalny bar na restaurację przy głównym placu albo czerwiec na sierpień.

Największe różnice zobaczysz w miejscach żyjących z turystyki. Barcelona, Ibiza, Majorka, Marbella czy popularne kurorty na Wyspach Kanaryjskich potrafią kosztować znacznie więcej niż mniejsze miasta położone kilkanaście kilometrów dalej.

Czasami wystarczy również odejść kilka ulic od promenady, żeby ceny zaczęły wyglądać trochę przyjaźniej.

Noclegi potrafią być drogie

Jeśli pytasz, co jest tanie w Hiszpanii, noclegi w szczycie sezonu zdecydowanie nie będą naszą pierwszą odpowiedzią.

Lipiec i sierpień oznaczają duży popyt w nadmorskich miejscowościach, a wraz z nim rosną ceny hoteli i apartamentów. Szczególnie mocno widać to na wyspach i w najpopularniejszych kurortach.

Dużo zmienia termin. Wyjazd w maju, czerwcu, wrześniu albo październiku może kosztować wyraźnie mniej, choć zależy to od regionu. Na południu kraju sezon trwa dłużej, więc nie zawsze musisz wybierać środek wakacji, żeby korzystać z plaży.

Drogo robi się również przy największych atrakcjach. Restauracja z widokiem na Sagrada Família, kawa przy najbardziej znanym placu czy drink przy plaży często zawierają niewidzialną pozycję na rachunku pod tytułem „lokalizacja”.

Ten sam obiad kilka przecznic dalej może kosztować zauważalnie mniej.

Samochód i parking też potrafią zaskoczyć

Wynajem samochodu może być rozsądny cenowo, ale do samej ceny auta dochodzą paliwo, ubezpieczenie, autostrady oraz parkingi. W centrach dużych miast samochód potrafi więc stać się bardziej kosztownym bagażem niż ułatwieniem.

Szczególnie nieprzyjemne bywają parkingi w centrach miast, przy popularnych plażach i atrakcjach. Dlatego w Barcelonie czy Madrycie zdecydowanie wolimy komunikację miejską.

Samochód zostawilibyśmy na objazd wyspy, wybrzeża albo miejsc, do których autobus dociera raz na święto.

Osobną kategorią są kluby plażowe, modne restauracje, koktajlbary i miejsca nastawione na turystów. Tutaj górna granica właściwie przestaje istnieć. Możesz wypić piwo za kilka euro albo zamówić stolik z widokiem na morze i szybko odkryć, że widok również dostał własny cennik.

Hiszpania pozostaje więc krajem, w którym da się podróżować rozsądnie, ale lokalizacja i termin robią ogromną różnicę.

Jedz tam, gdzie jedzą mieszkańcy, rób zakupy w zwykłych sklepach i nie rezerwuj wszystkiego w pierwszej linii od morza. Czasem 10 minut spaceru oszczędza więcej niż pół godziny szukania kodu rabatowego.

Photo of author

Autorstwa:

Monika
Jestem podróżniczką z sercem skradzionym przez Cypr i grecką kuchnię. Zwiedziłam już ponad 30 krajów, a przez 10 lat mieszkałam w Wielkiej Brytanii, chłonąc jej historię, kulturę i ukryte skarby. Z zawodu recepcjonistka, z pasji twórczyni internetowych treści o miejscach, smakach i momentach, które warto zapamiętać. W domu rządzi moja suczka Pati, która zawsze przypomina, że najlepsze przygody zaczynają się od wspólnego spaceru.