Co przywieźć z RPA - zdjęcie featured

Pamiątki, które warto przywieźć z RPA (powinieneś je kupić)

Zaktualizowane:
|
Photo of author
Matylda

Na tej stronie znajdziesz oferty sponsorowane, a także wyszukiwarkę wczasów od naszego partnera - Wakacje.pl.

Notka od autora: W tym artykule dowiesz się co przywieźć z RPA, aby zabłysnąć oryginalnością, a nie samym breloczkiem albo magnesem na lodówkę! Przeprowadzę Cię przez magiczny świat smaków, kolorów i historii. Zapraszam do lektury.

Republika Południowej Afryki to nie tylko safari, pingwiny na plaży i Góry Stołowe. To też kopalnia świetnych pamiątek. Pamiątki z RPA nie kończą życia w szufladzie z napisem „dziwne rzeczy z wakacji”, tylko faktycznie cieszą oko, podniebienie albo… nos.

W dalszej części artykułu podrzucimy Ci całą listę pomysłów. Od ręcznie robionych dekoracji, przez przyprawy i wina, po kosmetyki, które pachną jak afrykańskie lato zamknięte w butelce.

Będzie trochę etnicznie, trochę luksusowo i na pewno bardzo kolorowo. Bez obciachowych magnesów i plastikowych żyraf z Chin. Tylko to, co autentyczne, pachnące i naprawdę warte miejsca w walizce. Pakujemy?

Co przywieźć z RPA?

Krótka odpowiedź: Celuj w unikalne pamiątki z RPA, a nie oczywistości typu magnes na lodówkę. Z RPA warto przywieźć rękodzieło afrykańskie, kolorowe tekstylia, wyborne lokalne wina, przekąskę biltong, przyprawy takie jak peri-peri czy rooibos oraz naturalne kosmetyki z baobabem i aloesem. Świetnym wyborem są także pamiątki z humorem – kubki i maskotki z afrykańskim klimatem.

Bardziej szczegółowe (oraz dodatkowe) informacje znajdziesz w dalszej części artykułu.

Rękodzieło afrykańskie

Afrykańskie rękodzieło
fot. ManoAfrica (Getty Images Signature) via Canva.com

Nie ma drugiego takiego miejsca jak RPA pod tym kątem. Tutaj rękodzieło to nie tylko ozdoba, ale też opowieść. O plemieniu, regionie, historii, a czasem i rodzinie, która to wszystko wytwarza od pokoleń.

Co przywieźć z RPA, żeby naprawdę mieć kawałek tej kultury ze sobą? Ręcznie robione cuda – i to dosłownie.

  • Drewniane maski, figurki, rzeźby – bo każda z nich ma swój klimat. Niektóre straszą, inne rozbrajają uśmiechem, ale wszystkie mają charakter. I żadna nie wygląda jak ta obok.
  • Korale i biżuteria z Zulusów – kolorowe, odważne i wyjątkowe. Pasują i do sukienki, i do jeansowej kurtki. A jak ktoś zapyta: „Gdzie to kupiłaś?”, możesz odpowiedzieć z dumą: „W RPA. Od kobiety, która robi je od 30 lat.”
  • Kosze plecione z trawy, afrykańskie tkaniny, lampiony z puszek – każdy przedmiot to inna historia i często warto o nią zapytać sprzedawcę. Gwarantujemy, że opowie lepiej niż niejeden przewodnik.

Jeśli zdecydujesz się na kolekcję rękodzieła, nie zdziw się, jak trzeba będzie kupić dodatkową walizkę… bo tego wszystkiego się po prostu nie da zmieścić w jednej.

Lokalne tekstylia i ubrania

Południowoafrykańskie tekstylia
fot. ManoAfrica z Getty Images Signature (via Canva.com)

RPA wie, jak robić wrażenie kolorem. Tu nawet najprostszy szal wygląda jak dzieło sztuki, a pareo z bazaru spokojnie mogłoby wisieć w galerii.

Co przywieźć z RPA, żeby się wyróżniać, ale nie wyglądać jak na balu przebierańców? Tekstylia, ale tylko te z charakterem.

  • Szale, chusty, pareo – lekkie, kolorowe, idealne na plażę i na chłodniejsze wieczory. Można nimi okryć ramiona, głowę, a nawet przerobić na top albo spódnicę. A jak już wrócisz do Polski, działają świetnie jako ozdobna narzuta na kanapę.
  • Tradycyjne wzory pojawiają się nie tylko na odzieży plemiennej. Coraz częściej trafiają do miejskiej mody: koszulki, bluzy, sukienki z elementami inspirowanymi sztuką Ndebele czy Zulu. Wyglądają super i da się je nosić tak, by nie wyglądać jak rekwizyt z filmu dokumentalnego.
  • T-shirty – motywy z lwem, słoniem, zebrą albo urocze pingwiny z Boulders Beach! Znajdziesz je na każdym rogu – i to w dobrej jakości i często z bawełny, która przeżyje więcej prań niż tania sieciówka.

Nie musisz wracać w pelerynie szamana. Wystarczy drobny akcent, żeby przypominał Ci o wyjeździe.

Wino z RPA

Południowoafrykańskie wino
fot. WLDavies z Getty Images Signature (via Canva.com)

Jeśli jeszcze nie wiesz co przywieźć z RPA, to pozwól, że podpowiemy – wino. Ale nie byle jakie. Tutejsze wino to nie tylko coś do obiadu, ale mały kawałek południowoafrykańskiego słońca zamknięty w butelce. I naprawdę warto sobie ten kawałek zapakować do walizki.

Popularne gatunki

Stellenbosch, Paarl, Franschhoek to święta trójca winnych regionów w RPA. Tam robi się wina z historią, duszą i takimi nutami w smaku, że nawet jeśli nie wiesz nic o enologii, to i tak mruczysz z zadowoleniem przy pierwszym łyku.

Chenin blanc, pinotage, shiraz… wszystko smakuje lepiej, gdy wiesz, że rosło tuż obok safari.

Gdzie kupić dobre wino?

Najlepiej oczywiście w winnicach, gdzie degustujesz, podziwiasz piękne widoki i potem nie ma opcji, żeby nie zabrać chociaż jednej butelki.

Ale nie martw się, jeśli nie masz jak zajechać do winiarni typu Stellenbosch. Dobrej jakości butelki są w większych sklepach, delikatesach i na lotnisku. Naprawdę, wino z duty-free w Kapsztadzie często ma zaskakująco dobre ceny i jakość.

Jak je przewieźć?

Butelka do bagażu rejestrowanego, najlepiej owinięta w sweter, koszulkę, ręcznik i nadzieję. Albo kup specjalną torbę na wino z folią bąbelkową, będzie bezpieczniej. Kosztuje grosze, a daje spokój!

Biltong

Południowoafrykański biltong
fot. Aninka Bongers-Sutherland z Getty Images (via Canva.com)

Nie da się mówić o pamiątkach z RPA i pominąć biltong. To nie jest zwykłe suszone mięso. To instytucja. To przekąska narodowa. To coś, co lokalni potrafią wcinać przy meczu, w drodze do pracy albo po prostu, bo leży pod ręką.

Jeśli zastanawiasz się co warto kupić w RPA, a jesteś fanem mięsa, to odpowiedź jest jedna.

Czym jest biltong?

To kawałki mięsa (najczęściej wołowego), marynowane w przyprawach, soli i occie, a potem suszone powoli, bez pośpiechu. Efekt? Przekąska pełna smaku, aromatyczna, lekko pikantna i z tą charakterystyczną, lekko gumową teksturą.

Niektórzy się zakochują od pierwszego kęsa. Inni mówią: „dziwne, ale da się jeść”. Ale prawie każdy kończy paczkę szybciej, niż planował.

Jaki biltong najlepszy?

Klasyczny wołowy to zawsze dobry start. Ale potem wjeżdżają egzotyki jak kudu (dzika antylopa), struś (lżejszy i delikatniejszy), a nawet springbok czy gemsbok. Każdy ma inny smak, inną teksturę i inny poziom „wow”.

Nasza rada? Bierz miks. Zrób sobie test smaków jak na winobraniu (tylko z większą ilością białka!).

Czy można to przywieźć do Europy?

I tu zaczyna się zabawa. W teorii nie wolno przewozić produktów mięsnych przez granice UE spoza Europy. W praktyce? Wiele osób przewozi biltong w oryginalnych, fabrycznie zapakowanych opakowaniach próżniowych.

Oficjalnie na własne ryzyko. Nieoficjalnie: jak dobrze schowasz i nie reklamujesz się z dziesięcioma paczkami na lotnisku, to bywa OK.

Przyprawy i smaki RPA

Papryczki peri-peri
fot. Capstoc (Getty Images) via Canva.com

Każda dobra podróż kończy się… w kuchni. Bo kiedy wspomnienia bledną, a zdjęcia z safari lądują w chmurze, to zapach przypraw potrafi przywołać klimat RPA lepiej niż jakiekolwiek magnesy.

Więc jeśli zastanawiasz się co warto przywieźć z RPA, to zajrzyj na lokalny targ i weź coś dla nosa i podniebienia.

Słynna Peri-peri

Pikantna mieszanka z chili, czosnkiem i cytrusowym twistem. Idealna do kurczaka, do frytek, do wszystkiego. Jak raz spróbujesz, to ketchup już nigdy nie wróci do łask. W wersji sypkiej, w oleju albo jako sos, każda opcja daje ogień.

Przyprawa do biltongu

Mieszanka przypraw do ichniejszego suszonego mięsa. Ale nie musisz mieć biltongu, żeby jej używać. Posyp nią warzywa, ziemniaki, a nawet popcorn i nagle masz smak jak z afrykańskiego braai (czytaj: grilla z duszą).

Mieszanki curry

RPA ma silne wpływy kuchni indyjskiej, więc nie zdziw się, jak znajdziesz przyprawy tak aromatyczne, że będziesz chciał je wsypać nawet do jajecznicy. Durban curry, Cape Malay curry, masala.

Każda pachnie, jakby wiedziała, że nie masz cierpliwości do gotowania, więc załatwia smak za Ciebie.

Herbata Rooibos

No i oczywiście herbata rooibos, która nie ma kofeiny, za to ma tyle smaku, że czarna herbata może się schować. W wersji klasycznej, z wanilią, cytryną, imbirem. Każda smakuje jak poranek w górach Cederberg. Pijesz i wiesz, że jesteś daleko od Polski, nawet jeśli właśnie pada śnieg za oknem.

Co można przewieźć legalnie?

Przyprawy i herbata nie robią problemu na lotnisku. Tylko unikaj świeżych produktów mięsnych, mleka i owoców, bo służby graniczne nie mają poczucia humoru w tym temacie.

Naturalne kosmetyki z afrykańskich składników

Produkty z baobabu
fot. Sissoupitch z Getty Images (via Canva.com)

Afryka zna się na pielęgnacji lepiej niż niejeden influencer z Instagrama. W RPA królują naturalne kosmetyki, które pięknie pachną i działają lepiej niż obietnice w reklamach.

Więc jeśli zastanawiasz się co kupić w RPA dla siebie albo na prezent, to koniecznie wrzuć coś z półki „beauty”.

  • Olejek z baobabu – lekki, odżywczy, idealny do twarzy, włosów, paznokci, wszystkiego. Działa cuda na suchą skórę i nie zostawia tłustej warstwy. Pachnie subtelnie, jak coś, co natura naprawdę chciała Ci dać.
  • Masło shea – w wersji afrykańskiej wjeżdża jak pancerny krem do zadań specjalnych.
  • Aloes – lokalny klasyk. W żelu, w kremie, w toniku. Świetny na poparzenia, ukąszenia, po goleniu i po słońcu.

Warto polować na produkty od mniejszych producentów, które często dostępne są w butikach, na targach i lokalnych sklepikach typu wellness. Część z nich już robi furorę za granicą, a Ty możesz je dorwać na miejscu za połowę ceny.

Przeczytaj także: Jakie są ceny w RPA?

Wersja luksusowego prezentu? Elegancki zestaw w drewnianym pudełku z olejkiem, mydłem i świecą z nutą maruli.

Wersja „dla siebie”? Żel z rooibosem i maseczka z glinki.

Co przywieźć z RPA, żeby wyglądać na wypoczętego nawet w środku zimy? Kosmetyki z serca Afryki. Bo pachną dobrze, działają jeszcze lepiej i przypominają, że świat zna lepsze składniki niż silikony i brokat.

Pamiątki z humorem

Pluszowy słoń
fot. Lorenzo Moises Becerra Ruiz (Getty Images) via Canva.com

Nie samym rękodziełem człowiek żyje, prawda? Czasem trzeba wrzucić do walizki coś, co po prostu wywoła uśmiech.

W jakie pamiątki z RPA najlepiej celować, żeby było z przymrużeniem oka, ale nie ocierało się o festyn w Pcimiu Dolnym? Klimaty safari, humor i odrobina luzu to klucz.

  • Pluszowy słoń – brzmi jak prezent dla dziecka, ale uwierz, że wielu dorosłych go nie odda.
  • Magnes z żyrafą na lodówkę – opcja obowiązkowa!
  • Kubek z napisem „Hakuna Matata” – totalny klasyk. A jeszcze lepiej, gdy dorwiesz taki z lokalnym żartem albo grafiką, która naprawdę oddaje klimat podróży.

Gdzie szukać takich rzeczy?

Omijaj sklepy na lotnisku, gdzie wszystko błyszczy i kosztuje jak złoto. Lepiej celuj w małe sklepiki przy atrakcjach, targi rzemieślnicze albo butikowe sklepiki w Kapsztadzie i Johannesburgu. Często mają humor, pomysł i lepszą jakość niż to, co znajdziesz obok kawy na lotnisku.

Dlaczego warto zainwestować w pamiątki z RPA

Jeśli myślisz, że z RPA wrócisz tylko z opalenizną i zdjęciem lwa w oddali, to chyba jeszcze nie byłeś na tamtejszym rynku.

Co przywieźć z RPA? Odpowiedź brzmi: wszystko, co się zmieści w bagażu podręcznym i nie złamie przepisów celnych. Bo tam się nie kupuje pamiątek. Tam się je odkrywa jak skarby.

Zakupy w RPA to nie sprint po lotniskowym duty-free. To cała przygoda od drewnianych masek na targu w Kapsztadzie, przez wino z winnicy w Stellenbosch, aż po przyprawy, których nie znajdziesz nigdzie indziej.

Tu pamiątki mają duszę. I historię. I zapach dzikiego buszu zmieszanego z przyprawą peri-peri.

Przeczytaj także: Co zjeść w RPA?

A co najlepsze…. możesz wrócić z czymś naprawdę unikalnym. Rękodzieło, które robiły lokalne kobiety gdzieś w górach Drakensbergu. Mydło z olejkiem baobabu. Herbatę rooibos zbieraną ręcznie. I to wszystko bez stresu, że trafisz na turystyczną tandetę z napisem „made in who-knows-where”!

✍️ Autorem posta jest Matylda
Miłośniczka podróży z ponad czterdziestoma odwiedzonymi krajami oraz 8-letnim stażem w Egipcie. Do skrobania w internecie przekonałam się dopiero rok temu na swoim "egipskim" blogu, ale już teraz mogę powiedzieć, że kocham to co robię. Jak nie siedzę tutaj, działam w branży MLM, pieszczę swojego psa Henia i dokarmiam wszystkie bezdomne koty w okolicy.
Photo of author