co zjeść w Cancun - zdjęcie główne

Kuchnia i jedzenie Cancún. Co (i gdzie) warto zjeść?

Dodane:
|
Photo of author
Alan

Na tej stronie znajdziesz oferty sponsorowane, a także wyszukiwarkę wczasów od naszego partnera - Wakacje.pl.

Jeśli zastanawiasz się, co zjeść w Cancún, warto od razu wiedzieć jedną rzecz: nie ograniczaj się do restauracji w Zona Hotelera. Jasne, znajdziesz tam świetne lokale, owoce morza i kolacje z widokiem na lagunę.

Znajdziesz również rachunki, przy których nagle zaczynasz bardzo dokładnie analizować kurs peso.

Wystarczy jednak ruszyć do El Centro, żeby zobaczyć zupełnie inne miasto. Małe taquerías, rodzinne restauracje, uliczne stoiska i miejsca, gdzie obok Ciebie jedzą mieszkańcy wracający z pracy. Często jest prościej, taniej i… właśnie tam zaczyna się najciekawsza część kulinarnej zabawy.

Kuchnia Cancún zdecydowanie zasługuje na trochę Twojego wakacyjnego czasu. Tacos al pastor, cochinita pibil, ceviche, świeże ryby, panuchos, marquesitas… lista robi się niebezpiecznie długa.

A po kilku dniach pojawia się klasyczny problem. Masz jeszcze dziesięć rzeczy do spróbowania i tylko trzy kolacje do końca wyjazdu.

W tym artykule sprawdzimy więc, czego warto spróbować, ile kosztują najpopularniejsze potrawy i których smaków naprawdę szkoda sobie odpuścić.

Podpowiemy też, gdzie zjeść w Cancún, gdy masz ochotę na tacos za kilkadziesiąt pesos, a gdzie zarezerwować stolik, kiedy chcesz zrobić sobie jeden wieczór bez patrzenia na ceny.

Jedna rada na początek? Nie planuj diety na ten wyjazd. Meksyk i tak ma własny plan… i prawdopodobnie zawiera dodatkową porcję tacos.

Na szybko: co zjeść w Cancún?

Szczegóły rozwijamy niżej w artykule.

  • Najtaniej zjesz w El Centro, gdzie tacos kosztują zwykle około 20–40 MXN, a pełny posiłek w lokalnej restauracji około 150–300 MXN.
  • Spróbuj przede wszystkim tacos al pastor, cochinita pibil, sopa de lima, ceviche, tikin xic oraz panuchos. To właśnie te dania najlepiej pokazują lokalną kuchnię Jukatanu.
  • Na owoce morza warto wybrać się również poza Zona Hotelera, szczególnie do Centro i Puerto Juárez. Ceny są tam często niższe niż przy hotelach.
  • Na słodko spróbuj marquesitas, churros, flan napolitano, conchas, cocadas oraz mazapán de cacahuate. Część z nich kupisz za kilkanaście lub kilkadziesiąt pesos.
  • Przy rozsądnym mieszaniu street foodu i lokalnych restauracji przygotuj około 500–900 MXN dziennie na osobę. Codzienne kolacje w Zona Hotelera mogą łatwo podwoić ten budżet.

Tacos i street food

Jeśli się zastanawiasz, to zacznij od tacos. Banał? Być może. Ale przyjechać do Meksyku i nie urządzić sobie przynajmniej jednego wieczoru z tacos to trochę jak pojechać nad morze i nie zobaczyć plaży. Da się… tylko po co?

Najlepsze jest to, że nie potrzebujesz eleganckiej restauracji.

W centrum miasta znajdziesz mnóstwo taquerías i ulicznych stoisk, gdzie kilka plastikowych stolików, wielka płyta do smażenia i kolejka mieszkańców mówią więcej niż pięć gwiazdek w internecie. Właśnie takich miejsc szukamy.

Jakich tacos warto spróbować?

meksykańskie tacos
fot. alexsalcedo z Getty Images Pro (via Canva.com)

Na pierwszy ogień bierz tacos al pastor. Wieprzowina obraca się na pionowym rożnie, kucharz ścina ją bezpośrednio na małą kukurydzianą tortillę, a na górę trafiają cebula, kolendra i często kawałek ananasa.

Dodajesz limonkę oraz salsę… tylko z tą ostatnią ostrożnie. Meksykańskie „trochę pikantne” i polskie „trochę pikantne” nie zawsze oznaczają to samo.

Za jedno taco w lokalnej taqueríi zapłacisz zazwyczaj około 20–35 MXN. W bardziej turystycznych miejscach cena może wzrosnąć do 40–70 MXN. Trzy lub cztery sztuki spokojnie wystarczą na posiłek, chyba że odkryjesz wyjątkowo dobre al pastor… wtedy matematyka przestaje obowiązywać.

Spróbuj również tacos de arrachera z grillowaną wołowiną. Są droższe, zwykle około 35–60 MXN za sztukę, ale mięso robi tutaj całą robotę.

Na Jukatanie warto też polować na tacos z cochinita pibil, czyli długo pieczoną wieprzowiną doprawioną achiote. Najczęściej dostaniesz ją z marynowaną czerwoną cebulą. Proste połączenie… a znika z talerza podejrzanie szybko.

Panuchos i salbutes

panuchos
fot. DebbiSmirnoff z Getty Images Signature (via Canva.com)

Jeśli po czwartej tortilli uznasz, że czas poszerzyć horyzonty, poszukaj panuchos i salbutes. To klasyka kuchni Jukatanu.

Panucho powstaje z kukurydzianej tortilli nadziewanej fasolą i smażonej przed dodaniem mięsa oraz warzyw. Salbut jest bardziej puszysty i nie ma fasolowego nadzienia. Za sztukę przygotuj mniej więcej 25–50 MXN.

Dobrym miejscem na wieczorne polowanie na street food są okolice Parque de las Palapas. Znajdziesz tutaj stoiska z tacos, quesadillas, tortas, elotes i słodkimi przekąskami.

Jest głośno, pachnie jedzeniem z kilku stron naraz, a wybór potrafi skutecznie zniszczyć plan pod tytułem „zjem tylko coś małego”.

Warto spróbować również elote, czyli kukurydzy podawanej między innymi z majonezem, serem, limonką i chili. Możesz zamówić ją na kolbie albo jako esquites w kubeczku.

Zwykle kosztuje około 40–70 MXN. Nie jest to może najbardziej elegancka przekąska świata, ale przecież nie po to przyszedłeś na street food.

Zdradzimy ci mały sekret. Czasami najlepsza kolacja podczas całych wakacji kosztuje 150 MXN, trafia na papierowy talerz i jesz ją przy stoliku, który lekko się chwieje. W Meksyku to właściwie część doświadczenia.

Kuchnia Jukatanu

Tacos są świetne, ale jeśli na nich zakończysz kulinarne odkrywanie Cancún, ominie Cię spory kawałek zabawy. Jesteś przecież na Jukatanie, a tutejsza kuchnia ma własne smaki, przyprawy i potrawy.

Wiele z nich mocno różni się od tego, co w Polsce wrzucamy do jednego worka z napisem „kuchnia meksykańska”.

Jeśli więc zastanawiasz się, co zjeść w Cancún poza tacos, zacznij od lokalnych klasyków. W menu wypatruj achiote, kwaśnej pomarańczy, marynowanej czerwonej cebuli i habanero.

To składniki, które wracają tutaj regularnie… czasami również następnego ranka, jeśli z habanero trochę Cię poniosło.

Cochinita pibil

cochinita pibil, meksyk
fot. hayaship z Getty Images (via Canva.com)

Numerem jeden jest cochinita pibil. Wieprzowinę marynuje się z achiote i sokiem z kwaśnej pomarańczy, a następnie długo piecze. Tradycyjnie przygotowywano ją w ziemnym piecu zwanym píib.

Mięso staje się miękkie, soczyste i rozpada się praktycznie pod widelcem. Na talerzu zwykle towarzyszą mu tortilla oraz marynowana czerwona cebula.

Porcja cochinita pibil w lokalnej restauracji kosztuje zazwyczaj około 120–220 MXN. W Zona Hotelera za bardziej restauracyjną wersję możesz zapłacić 250–400 MXN.

Naszym zdaniem nie ma większego sensu polować na najdroższą. To danie wyrosło z prostej kuchni i właśnie w niewielkich lokalach potrafi smakować najlepiej.

Sopa de lima

sopa de lima
fot. Quang Nguyen Vinh z Pexels (via Canva.com)

Drugim klasykiem jest sopa de lima. Nazwa sugeruje miskę pełną limonki, ale spokojnie… to aromatyczny bulion najczęściej z kurczakiem lub indykiem, pomidorem, przyprawami i cytrusami.

Na górę trafiają chrupiące paski tortilli. Za porcję przygotuj około 100–180 MXN, choć w restauracjach przy plaży cena może przekroczyć 200 MXN.

Poc chuc

meksykańskie danie poc chuc
fot. Manuel Lopez Vazquez z Getty Images (via Canva.com)

Warto wypatrywać również poc chuc. To grillowana wieprzowina marynowana w soku z kwaśnej pomarańczy, podawana zwykle z cebulą, pomidorami, fasolą i tortillami.

Jeśli po kilku dniach tacos masz ochotę na konkretny talerz mięsa, właśnie znalazłeś kandydata. Porcja kosztuje zazwyczaj około 150–280 MXN.

Papadzules

kuchnia  Meksyku, papadzules
fot. MychkoAlezander z Getty Images (via Canva.com)

Mniej znane wśród turystów są papadzules. To tortille nadziewane jajkiem, polane sosem przygotowanym z pestek dyni i często dodatkiem pomidorowego sosu z habanero.

Brzmi trochę jak danie stworzone przez kogoś, kto wrzucił do kuchni wszystko, co miał pod ręką. Efekt? Zaskakująco dobry. Porcja kosztuje zwykle około 120–200 MXN.

Jeśli zastanawiasz się, gdzie zjeść w Cancún typową kuchnię Jukatanu, rusz przede wszystkim do El Centro. Szukaj restauracji opisanych jako cocina yucateca albo miejsc pełnych mieszkańców w porze obiadowej.

W Zona Hotelera również znajdziesz lokalne potrawy, ale często zapłacisz znacznie więcej za tę samą cochinita pibil… tylko podaną na ładniejszym talerzu.

Naszym zdaniem przynajmniej jeden dzień wakacji warto przeznaczyć właśnie na takie smaki.

Zamów sopa de lima, później cochinita pibil albo poc chuc i nagle odkryjesz, że kuchnia meksykańska jest znacznie ciekawsza niż samo „tacos”. Chociaż spokojnie… do tacos oczywiście jeszcze możesz wrócić wieczorem.

Ryby i owoce morza

Skoro po jednej stronie Cancún masz Morze Karaibskie, a po drugiej lagunę, ignorowanie ryb i owoców morza byłoby dość ambitnym pomysłem.

Szczególnie że lokalne menu nie kończy się na smażonej rybie z frytkami. Ceviche, aguachile, krewetki, ośmiornica… tutaj naprawdę jest co testować.

Nasz propozycja: zacznij od ceviche. Dostaniesz posiekaną rybę albo krewetki marynowane z sokiem z limonki, cebulą, pomidorem, kolendrą i chili.

Całość zwykle ląduje na stole z tostadas. W upalny dzień wchodzi tak dobrze, że zamówienie ciężkiego obiadu nagle przestaje mieć jakikolwiek sens.

Ceviche

meksykańskie Ceviche
fot. Lunamarina (via Canva.com)

Za ceviche przygotuj zwykle około 150–280 MXN. Większa porcja z mieszanymi owocami morza może kosztować 250–400 MXN, szczególnie w Zona Hotelera. Jeśli zamawiasz w dwie osoby, zapytaj o rozmiar. Meksykańskie „porcja na jedną osobę” czasami ma dość luźną definicję.

Aguachile

aguachile
fot. Cavan Images z Getty Images (via Canva.com)

Jeżeli ceviche wydaje Ci się zbyt spokojne, zamów aguachile. Najczęściej dostaniesz surowe krewetki w sosie z limonki, chili, kolendry i innych dodatków.

Jest świeżo, kwaśno i potrafi być naprawdę ostro. Jeśli kelner pyta o poziom pikantności, nie próbuj udowadniać nikomu swojej odwagi. Habanero nie rozdaje medali. Porcja aguachile kosztuje zazwyczaj około 180–320 MXN.

Warto też spróbować pescado a la tikin xic, czyli ryby marynowanej między innymi w achiote i cytrusach, a następnie grillowanej. To jeden ze smaków mocno związanych z półwyspem Jukatan. W zależności od rodzaju i wielkości ryby przygotuj mniej więcej 250–500 MXN.

W menu często znajdziesz również krewetki przygotowane na kilka sposobów.

Camarones al ajillo dostaniesz z czosnkiem, natomiast camarones a la diabla przychodzą w ostrym sosie chili. Porcja kosztuje zwykle około 220–380 MXN. Ośmiornica z grilla będzie zazwyczaj nieco droższa i może kosztować około 280–450 MXN.

Gdzie szukać dobrych owoców morza?

Jeśli zastanawiasz się, gdzie zjeść w Cancún ryby i owoce morza, nie ograniczaj się do restauracji przy hotelach. Dobrym kierunkiem jest Puerto Juárez, gdzie od lat działają lokale specjalizujące się właśnie w kuchni morskiej.

To również dobry pretekst, żeby zobaczyć kawałek Cancún zupełnie inny niż Zona Hotelera.

Warto zajrzeć także do restauracji w El Centro. Ceny często są tam niższe niż przy plaży, a wybór ceviche, krewetek i ryb nadal bardzo szeroki.

W Zona Hotelera płacisz natomiast więcej za lokalizację i standard obsługi. Ceviche może być świetne w obu miejscach… tylko widok na Karaiby zostanie dopisany do rachunku.

Przy surowych owocach morza wybieraj lokale z dużym ruchem i dobrymi opiniami. Ceviche przygotowane rano i stojące pół dnia w upale zdecydowanie nie jest pamiątką z Meksyku, którą chcesz zabrać ze sobą do hotelu.

Jeśli miejsce jest pełne mieszkańców i produkty schodzą szybko, to zazwyczaj bardzo dobry znak.

Naszym zdaniem podczas pobytu warto przynajmniej raz odpuścić tacos i zrobić sobie wieczór z owocami morza. Ceviche na początek, później tikin xic albo grillowana ośmiornica… i nagle zaczynasz podejrzewać, że jeden tydzień na przetestowanie tutejszej kuchni to jednak trochę za mało.

Desery

Po tacos, cochinita pibil i ceviche teoretycznie powinieneś już powiedzieć „wystarczy”. Teoretycznie. Potem na ulicy pojawia się zapach churros albo widzisz stoisko z marquesitas i cały rozsądny plan kończy się mniej więcej w tym miejscu. Jeśli zastanawiasz się, co zjeść w Cancún na deser, Jukatan zdecydowanie nie zostawia Cię bez wyboru.

Marquesitas

marquesitas
fot. carlosrojas20 z Getty Images (via Canva.com)

Za marquesitas zapłacisz zazwyczaj około 50–90 MXN, zależnie od dodatków. Dobrym miejscem na pierwszą próbę są okolice Parque de las Palapas, gdzie wieczorami pojawiają się stoiska ze słodkimi przekąskami.

Najlepiej zamówić ją świeżo przygotowaną i zjeść od razu. Po kilkunastu minutach chrupiący wafelek zaczyna już przegrywać walkę z nadzieniem.

Churros

churros
fot. Изображения пользователя Axel Makhalov (via Canva.com)

Drugim klasykiem są churros. Gorące, chrupiące, obtoczone w cukrze i cynamonie… tutaj naprawdę nie trzeba wymyślać niczego więcej. Porcja kosztuje zwykle około 50–100 MXN. Czasami możesz dobrać czekoladę albo dulce de leche, bo najwyraźniej sam cukier nie był jeszcze wystarczająco ambitnym planem.

Pastel de tres leches

pastel de tres leches
fot. DebbiSmirnoff z Getty Images Signature (via Canva.com)

W restauracjach wypatruj również pastel de tres leches. To biszkopt nasączony mieszanką trzech rodzajów mleka, dzięki czemu jest bardzo wilgotny i słodki. Kawałek kosztuje najczęściej około 80–150 MXN. Dobry deser do podziału na dwie osoby… przynajmniej do momentu, kiedy spróbujesz pierwszego kęsa i zmienisz zdanie.

Co wypić w Cancún?

W Cancún jest pewna zależność. Im wyższa temperatura, tym częściej zaczynasz rozglądać się za czymś zimnym do picia. Po kilku godzinach spacerowania między plażą a centrum człowiek przestaje marzyć o kawie. Marzy o czymkolwiek, co ma lód.

Agua fresca

agua fresca
fot. Photography By Tonelson z Getty Images (via Canva.com)

W ciągu dnia zacznij od aguas frescas. Najczęściej spotkasz między innymi jamaica, horchata oraz napoje przygotowane ze świeżych owoców.

Szklanka kosztuje zwykle około 30–60 MXN w lokalnych miejscach, trochę więcej w restauracjach turystycznych. Przy temperaturach w Cancún bardzo szybko zrozumiesz, dlaczego mieszkańcy piją je litrami.

Szczególnie warto spróbować agua de jamaica, przygotowywanej z hibiskusa. Jest lekko kwaśna, podawana na zimno i świetnie pasuje do tacos. Horchata idzie w zupełnie inną stronę. Jest słodsza, kremowa i zwykle przygotowywana na bazie ryżu z dodatkiem cynamonu.

Margarita

Toast margaritą
fot. CabecaDeMarmore z Getty Images (via Canva.com)

Wieczorem Meksyk wyciąga cięższą artylerię. Klasyczna margarita kosztuje zwykle około 120–220 MXN, natomiast w barach Zona Hotelera bez większego problemu zobaczysz ceny 250–350 MXN lub wyższe. Podobnie wygląda sytuacja z mezcalem i tequilą. Lokalizacja potrafi tutaj kosztować prawie tyle samo co zawartość szklanki.

Lokalne piwo

piwo w butelkach
fot. Taveesaksri z Getty Images Pro (via Canva.com)

Jeśli masz ochotę na coś prostszego, spróbuj meksykańskiego piwa, na przykład Modelo, Victoria albo Pacífico. W lokalnej restauracji butelka kosztuje najczęściej około 40–70 MXN, natomiast w Zona Hotelera przygotuj raczej 80–150 MXN. Tak… widok na Morze Karaibskie najwyraźniej dolicza się również do piwa.

Gdzie jeść w Cancún?

Strefa hotelowa, Cancun
fot. Israel Torres z Pexels (via Canva.com)

No dobrze, teoria za nami. Wiemy już, czego spróbować, więc czas odpowiedzieć na drugą część pytania… gdzie, żeby nie skończyć w pierwszej restauracji pod hotelem tylko dlatego, że kelner skutecznie złapał z Tobą kontakt wzrokowy?

Specjalnie dla ciebie przygotowaliśmy listę miejsc, godnych polecenia, które nie opierają się na zachwycie pięciu przypadkowych osób. Jedliśmy tam więc to przede wszystkim nasza subiektywna ocena.

Celowo mieszamy też budżety. Jest lokal na niedrogie tacos, są owoce morza, a jest również miejsce na kolację, podczas której portfel musi wykazać się większą odpornością.

Los de Pescado

Na budżetowy początek polecamy Los de Pescado przy Avenida Tulum w Centro. Lokal należy do najtańszej kategorii cenowej. To nie jest miejsce na romantyczną kolację przy świecach. Przychodzisz tutaj przede wszystkim po rybne tacos i owoce morza… i dokładnie tego powinieneś oczekiwać.

Jeśli chcesz spróbować prostego, lokalnego jedzenia bez cen Zona Hotelera, to bardzo dobry adres. Szczególnie warto celować w tacos z rybą i krewetkami. Wystrój zostawiamy na drugim miejscu. Tutaj główną robotę wykonuje zawartość tortilli.

El Fish Fritanga

El Fish Fritanga to już prawdziwy cancúński klasyk. Lokal przy Boulevard Kukulcán ma wyróżnienie Travelers’ Choice. Co ciekawe, od strony ulicy wygląda dość niepozornie. Dopiero schodzisz niżej i trafiasz do restauracji nad laguną. Mały plot twist przed kolacją.

W menu królują owoce morza. Warto spróbować pescadillas, ceviche, tacos z krewetkami albo grillowanej ryby. Urzekła nas przede wszystkim świeżość jedzenia, porcje, obsługa oraz atmosfera nad wodą.

Ceny są średnie jak na Cancún, więc dostajesz fajny kompromis między lokalnym jedzeniem a wieczorem w Zona Hotelera.

El Oasis Mariscos

Warto tu przyjść przede wszystkim na ceviche, aguachile, krewetki oraz świeże ryby. Jeśli lubisz ostrzejsze smaki, spróbuj aguachile… tylko nie zaczynaj od najbardziej pikantnej wersji w ramach wakacyjnego testowania charakteru. Meksykańskie chili bardzo szybko ustala, kto tutaj naprawdę rządzi.

Cenowo El Oasis Mariscos plasuje się mniej więcej w średniej kategorii. Nie jest to budżetowa taquería, ale nie wchodzisz też w poziom drogich restauracji premium Zona Hotelera. To dobry wybór, jeśli zależy Ci przede wszystkim na jakości jedzenia i owocach morza, a nie na płaceniu dodatkowo za stolik z widokiem na lagunę.

La Parrilla

Nie każdy przyjeżdża nad Morze Karaibskie z marzeniem o jedzeniu krewetek przez siedem dni. Jeśli jesteś w drużynie „dajcie mi kawał porządnego mięsa”, zajrzyj do La Parrilla przy Avenida Yaxchilán. To jeden z bardziej rozpoznawalnych meksykańskich lokali w centrum Cancún i dobra przeciwwaga dla restauracji specjalizujących się w rybach.

W menu znajdziesz przede wszystkim grillowaną wołowinę, arracherrę, fajitas, tacos z mięsem oraz większe zestawy z grilla. My zaczęlibyśmy od arrachery. To jeden z tych wyborów, przy których po pierwszym kawałku człowiek przestaje podjadać frytki z talerza osoby siedzącej obok.

To również ciekawa propozycja poza strefą hotelową. Atmosfera jest luźniejsza, menu mocno meksykańskie, a ceny nie wchodzą jeszcze na poziom najbardziej ekskluzywnych steakhouse’ów przy Boulevard Kukulcán. Dobry adres na konkretną kolację po dniu spędzonym na plaży… szczególnie jeśli ceviche zaczyna już wychodzić Ci uszami.

Gdybyśmy mieli wybrać tylko cztery miejsca, właśnie od tej czwórki zaczęlibyśmy kulinarne zwiedzanie miasta. Los de Pescado na tani i prosty posiłek, El Fish Fritanga na owoce morza, La Habichuela na bardziej klasyczną kolację oraz Navios na wieczór nad laguną.

Ile kosztuje jedzenie?

znak zapytania
fot. Moisescu Florentina’s Images (via Canva.com)

Cancún może być tanie. Może być też bardzo drogie. Wszystko zależy od tego, po której stronie laguny postanowisz otworzyć menu.

W Centro możesz zjeść konkretny posiłek za niewielkie pieniądze, a tego samego wieczoru w Zona Hotelera zapłacić kilka razy więcej. Czasami za podobne danie… tylko z widokiem na Morze Karaibskie.

Jeśli więc planujesz budżet i zastanawiasz się, co zjeść w Cancún, nie patrz wyłącznie na ceny restauracji przy hotelach. Jedzenie tam nie pokazuje realnych kosztów całego miasta. Wystarczy ruszyć do centrum miasta, żeby portfel od razu trochę się uspokoił.

Ile przygotować na jeden dzień?

Na ulicznym stoisku jedno taco kosztuje zazwyczaj około 20–40 MXN. Za trzy lub cztery tacos i napój możesz więc zapłacić około 100–180 MXN. Prosty obiad w lokalnej restauracji lub fondzie to zwykle wydatek rzędu 120–250 MXN za osobę.

W restauracji średniej klasy przygotuj raczej około 250–500 MXN za osobę bez większego szaleństwa z alkoholem. Jeśli wybierzesz owoce morza, stek albo kilka koktajli, rachunek bardzo łatwo przekroczy 600–800 MXN na osobę.

Zona Hotelera gra już według trochę innych zasad. Kolacja w dobrej restauracji może kosztować około 500–1000 MXN za osobę, a w lokalach premium bez problemu zostawisz 1000–2000 MXN lub więcej.

Dorzuć dwa koktajle i nagle okazuje się, że romantyczny zachód słońca miał również romantyczną cenę.

  • Śniadanie: około 100–250 MXN za osobę.
  • Street food: około 100–200 MXN za posiłek.
  • Lokalna restauracja: około 150–300 MXN za osobę.
  • Restauracja średniej klasy: około 250–500 MXN za osobę.
  • Kolacja w Zona Hotelera: około 500–1000 MXN za osobę.
  • Restauracja premium: od około 1000 MXN za osobę w górę.

Przy rozsądnym mieszaniu street foodu i lokalnych restauracji zakładalibyśmy około 500–900 MXN dziennie na osobę.

Jeśli chcesz codziennie jeść w restauracjach, zamawiać owoce morza i wypić wieczorem drinka, bezpieczniej przyjąć około 1000–1800 MXN dziennie. Przy dwóch osobach różnica podczas tygodniowego wyjazdu robi się już naprawdę konkretna.

Jak nie przepłacać za jedzenie?

Najprostszy sposób? Jedz tam, gdzie jedzą mieszkańcy. Nie musisz oczywiście omijać Zona Hotelera. My zrobilibyśmy inaczej… lokalne śniadania i obiady jedlibyśmy w centrum, a jeden lub dwa wieczory zostawili na dobrą restaurację przy lagunie albo morzu.

Bo największym błędem nie jest wydanie 1000 MXN na świetną kolację. Problem zaczyna się wtedy, gdy płacisz tyle każdego wieczoru tylko dlatego, że nie chciało Ci się odejść pięciu minut od hotelu.

W Cancún naprawdę można jeść dobrze za rozsądne pieniądze… trzeba tylko czasami opuścić krainę opasek All Inclusive.

Mamy nadzieję, że temat, co zjeść w Cancún został wyczerpany po brzegi talerza. Teraz chcemy zaprosić cię do kolejnego artykułu, w którym omawiamy jak się przemieszczać po Cancún. Dowiesz się z niego przede wszystkim, jak uniknąć niepotrzebnych kosztów.

Photo of author

Autorstwa:

Alan
Od 2004 roku, kiedy to w wieku 12 lat pierwszy raz wylądowałem na zagranicznych wakacjach z mamą (Grecja, Nei Pori), wiedziałem, że moją życiową pasją będą podróże i poznawanie nowych krajów. Do dziś dopinam swego, a od 2020 roku mam ogromne szczęście mieszkać nad Morzem Karaibskim. Na liście mam ponad 30 odwiedzonych krajów i systematycznie dokładam nowe.